, Czy psy mają świadomość ??? ďťż

Czy psy mają świadomość ???

Sequentix...
Czy psy mają świadomość ???
  Przez ostatnie kilka dni nachodzi mnie pytanie "czy psy mają świadomość ?"
Od kilku dni jest u mnie na tymczasie sunia w ciąży, w poniedziałek będzie miała sterylkę z aborcją. Cały czas się zastanawiam czy to na nią żle nie wpłynie psychicznie, czy ona ma świadomość tego, że jest w ciąży ? Czy bedzie coś przeżywała po aborcji ???
Strasznie mnie to męczy :-(

Jeżeli chodzi o ludzi to jestem jak najbardziej za aborcja bo decyzja należy do danej kobiety, ktora chce podjąć taka decyzje - nie mogę nikomu odmówić prawa do aborcji.

A tutaj ja podjęłam decyzje za sunie...

Bo co jest najbardziej humanitarne :
- aborcja ze sterylka ?
- uśpienie szczeniaków po urodzeniu ?
- oddanie ich do schronu?

Oczywiscie najlepsza odpowiedzia byloby - urodzenie szczeniakow i oddanie ich do dobrych domow... a potem sterylka...

Kurcze, dlaczego ja mam wyrzuty sumienia ???


według mnie najlepjej by było gdybyś pozwoliła suczce się oszczenić a nastepnie uśpić wszystkie szczeniaki zostawjając jej 1 , a gdy go troche odchowa 1 szczeniaka łatwjej jest komuś wydać , i dopiero wtedy ją wysterylizować . bo inaczej suczka będzie wyglądać tak jak by popadła w depresje :(
Ewusek suka mojej koleżanki kilka miesięcy temu udała się podczas cieczki na samowolkę,znalazła się dopiero po miesiącu-oczywiście była w ciąży.Jedynym rozsądnym wyjściem było ja wysterylizować(miałaby 8 szczeniaków).Jakoś nie myśleliśmy nigdy nad tym,czy ona była świadoma tego,że straciła te szczeniolki,ale raczej to byłoby w jakiś sposób widoczne, jakaś zmiana zachowania czy coś...a sucz ma się dobrze,za ten czyn moja koleżanka bardzo u mnie zaplusowała.Nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia a sterylka aborcyjna to najlepsze rozwiązanie, przynajmniej tak uważam
Rickson, ja wiem, ze to najlepsze rozwiązanie ale jednak mam wyrzuty sumienia...


Cytat:
Napisane przez Ewusek Rickson, ja wiem, ze to najlepsze rozwiązanie ale jednak mam wyrzuty sumienia... no napewno ale wyobraz sobie, ze możesz oszczędzić szczeniakom niepewnego losu-nawet jak połowa trafi do dobrych domów to druga połowa trafi już gorzej, moze ktoś porzuci w lesie, odda do schronu...no i nie zapominaj,ze te kilka szczeniaków nawet jak znajdzie dobre domki to zabiorą je innym, potrzebującym psiakom...przemyśl wszystko dokładnie, ja bym moze i mial wątpliwości ale raczej bym zrobił tak, jak napisałem
moja decyzja pozostaje niezmienna - w poniedzialek jest zabieg. A ze swoimi myslami bede sie borykac tak czy siak :-)
Ewusek, dopiero miałabyś wyrzuty sumienia gdybyś dopuściła do narodzin szczeniaków i co potem - uśpić??? odchować znajleźć dom - gdzie? oddać do schronu? To w tej sytuacji jest zbrodnia, mnożenie schroniskowych bied. Rickson ma rację.
Nie ma co się zagłębiać w rozmyślanie, wiesz co jest dobre i wiesz dlaczego. Kiedyś przeżywałam koszmar usypiania szczeniaków tuż po narodzeniu i nigdy bym nie chciała tego powtażać....A wiadomo ile jest psiaków bezdomnych. Nie zastanawiaj się, nie ma sensu się zamartwiać.
Ewusek trzymaj się

nelson wkleił link do filmu o eutanazji psów ze względu na zbyt dużą populację
niby to wszystko wiem, ale jestem nim poruszona

http://www.forum.molosy.pl/showthrea...664#post286664
Ewusek - sunia nie jest w stanie podjąć decyzji o sterylizacji... Kwestia decyzji za nią nie istnieje. Natomiast łażą mi po głowie niezwebalizowane do końca myśli o aborcji - tej ludzkiej, kiedy mamy wątpliwości co do psa... Ja chłop według wielu kobiet nie mam wiele do gadania w temacie. Dla mnie jednak to ostateczność. Jest to kwestia decyzji, ale wszystko, łącznie z wysadzeniem WTC - to kwestie decyzji. Może nie regulowałbym tego prawnie... Ale jakoś tak etycznie.
Mmiodek - wielokrotnie w życiu musimy wybierać między złem a mniejszym złem.
Tak jak powiedziała pani Magdalena Środa do mężczyzn - zwolenników całkowitego zakazu aborcji: "gdybyściemieli szanse rodzić,to prawo do aborcji byłoby powszechnie obowiązujące".
Każdy ma własne sumienie i zgodnie z nim powinien postępować. A co dał prawny zakaz - turystykę aborcyjną, podziemie i rosnące dochody ginekologów.
Uważam,że psy na szczęście tak jak w kwestii rozmnażania - my świadomi możemy poprzez sterylizacje zapobiegać nowym miotom, usypianym, podrzucanym do schronisk czy wyrzucanym do lasu, tak możemy pomagać w nieuleczalnych chorobach nie skazując ich tak jak się skazuje ludzi na cierpienie.
No przecie nie piszę za wszystkich mężczyzn, tylko za siebie. Jasne, mamy łatwiej. Mogę zadeklarować tylko tyle, że nie podjąłbym współżycia, gdybym nie godził się na dziecko. Ja jako facet. Na jego przyjęcie do swojego życia. I tyle. I oczywiście jego matki (to już niejako wcześniej).
I oczywiście popieram sterylizację suni. Pisząc, że nie ma kwestii decydowania za nią, mam na myśli, że Ewusek nie odbiera jej prawa do decyzji, bo czegoś takiego tu nie ma.
A pewną formę świadomości psy mają, inną niż nasza ale gdzie te różnice, gdzie granica, to nie takie proste.
Witajcie, my tu jesteśmy nowi ...Frodo & Co...i na ogół po prostu cichutko, choć z duzym zainteresowaniem, przeglądamy Wasze posty ale ten temat prowokuje...
Mam dwie wątpliwości - jedną gdy ciąża jest zaawansowana,
drugą ,jak to wpłynie na Twoją Ewusia psychikę. Nie sądzę aby najlepsza sunia miała rozterki egzystencjonalne ani żadne inne , natomiast najwazniejsze jak Ty się będziesz czuła.
Pozdrawiamy,
Dotie i Frodo
najdziwniejsze jest to, ze nie wiem co mam myslec...
zakładając, że:

1. sunia nie ma swiadomosci, ze jest w ciazy i robie jej sterylizacje z aborcja to na nia to negatywnie nie wplywa, nie przezywa tego a ja dzieki temu tez nie,

2. sunia ma świadomość, wie że będzie mama (niestey po raz kolejny) i wie, że ja zamierzam usunąc jej ciąże. Potem deprecha jej i moja...

łatwiej by mi było gdybym wiedziała, że sunia nie ma świadomości... ja wiem, ze i tak i tak bede przezywać ale wiem tez że to jest dla jej dobra i dla dobra ogólu jak to się mówi...

i jeszcze nawiazujac do swiadomosci - jezeli pies ma swiadomosc to powinien sobie zdawac sprawe, ze jak zje pana but to pan bedzie zly... swiadomosc, ze robi cos źle... a może świadomość myli nam sie z czynami wyuczonymi, nabytymi przez psa ?
Ewusek Cytat:
1. sunia nie ma swiadomosci, ze jest w ciazy i robie jej sterylizacje z aborcja to na nia to negatywnie nie wplywa, nie przezywa tego a ja dzieki temu tez nie no i raczej bym się skłaniał ku tej teorii
Cytat:
2. sunia ma świadomość, wie że będzie mama (niestey po raz kolejny) i wie, że ja zamierzam usunąc jej ciąże. Potem deprecha jej i moja.. a ciąże urojone?Przecież wtedy suka też niby ma świadomość, że będzie miała szczeniaki ,przygotowuje się do porodu, zamiast szczeniaków niańczy zabawki...To instynkt macierzyński i nie ma nic wspolnego ze świadomością!
W ankiecie zagłosowałem na nie, chodzi o ten konkretny przypadek
Ewusek, rzadko kiedy po powrocie do domu okazujemy wielką radość z powodu zeżartego buta - i uczucie jakie nas wówczas ogarnia uzewnętrzniamy - nasza poprzednia - Florka, jak pokazywała się tylko na chwilę w przedpokoju a później znikała- wyraźnie wskazywało to na jakąś szkodę poczynioną na naszym stanie posiadania. Czy to była świadomość? Chyba proste skojarzenie: zeżarty but - znów bedą wrzeszczeć!
Natomiast kwestia ciąży tzw. uczuć macierzyńskich - to wg mnie zdecydowanie instynkt a nie uczucia wyższe. Dorosłe psy raczej nie przejawiają specjalnych uczuć swoim też dorosłym potomkom.
Kiedyś niestety nie doceniłam siły uczucia lokalnego zalotnika do Florki - sforsował ogrodzenie i jak się zorientowałam - było już po "ślubie" - zapakowałam przyszłą mamusię do samochodu i pojechałyśmy do weta, który przez 3 dni aplikował jej jakieś zastrzyki - dziećmi to się oczywiście nie skończyło, natomiast oczywiście tak jak to zawsze bywało była ciąża urojona. Nie zauważyłam u niej żadnych objawów depresyjnych - bo jednak jakaś aborcja to była.
Zagadnienie świadomości to skomplikowana dziedzina, która nadal jest przedmiotem badań naukowych. Samo rozumienie świadomości bywa różne w zależności od wybranej szkoły psychologicznej. Nie ma na razie pewnej odpowiedzi co do stopnia świadomości zwierząt. Z pewnością gatunki różnią się pomiędzy sobą w tej kwestii. Na chwilę obecną wszystko wskazuje na to, że psy nie posiadają samoświadomości tzn. nie rozumieją np. tego że kiedyś skończą życie, nie mają świadomości istnienia własnego życia psychicznego, nie zdają sobie sprawy z doświadczanych własnych potrzeb czy emocji. Co nie znaczy, że tych potrzeb czy emocji nie mają. Przeciwnie – każdy przecież ma na co dzień do czynienia z bardzo wyraźnymi przejawami psich emocji (np. radość) czy potrzeb (jedzenie). Można by się długo tu zastanawiać jaka jest psia świadomość otoczenia, skoro nauczyły się one komunikować nam swoje emocje i potrzeby to w pewnym sensie wydają się być świadome otoczenia a nawet celowo na nie wpływać.
Z powyższego wynikałoby, że suka raczej nie jest świadoma swej ciąży w sensie takim jak kobieta tzn. nie wie, że będzie miała potomstwo i go nie oczekuje. Natomiast myślę, że suka której zabierze się urodzone już małe może w jakiś sposób cierpieć, ponieważ zagrają tu rolę wpisane instynkty opiekuńcze rozbudzone już przez żywe maleństwa, którymi zacznie się opiekować. Dlatego wybór jakiego dokonałaś Ewusek jest moim zdaniem najbardziej humanitarny, również ze względu na psychikę suni.
Pozdrawiam
Cytat:
Napisane przez Fauna Mmiodek - wielokrotnie w życiu musimy wybierać między złem a mniejszym złem.
Tak jak powiedziała pani Magdalena Środa do mężczyzn - zwolenników całkowitego zakazu aborcji: "gdybyściemieli szanse rodzić,to prawo do aborcji byłoby powszechnie obowiązujące".
Każdy ma własne sumienie i zgodnie z nim powinien postępować. A co dał prawny zakaz - turystykę aborcyjną, podziemie i rosnące dochody ginekologów.
Uważam,że psy na szczęście tak jak w kwestii rozmnażania - my świadomi możemy poprzez sterylizacje zapobiegać nowym miotom, usypianym, podrzucanym do schronisk czy wyrzucanym do lasu, tak możemy pomagać w nieuleczalnych chorobach nie skazując ich tak jak się skazuje ludzi na cierpienie.
Co prawda to lekko poza tematem, ale to bardzo ważna kwestia i nie chcę pozostawić jej bez komentarza. Zgadzam się z tym co powyżej napisała Fauna w 100%. Właściwie nic dodać nic ująć, ale chciałem to powiedzieć.
Pozdrawiam
Krzysiek
Cytat:
Napisane przez Fauna Mmiodek - wielokrotnie w życiu musimy wybierać między złem a mniejszym złem.
Tak jak powiedziała pani Magdalena Środa do mężczyzn - zwolenników całkowitego zakazu aborcji: "gdybyście mieli szanse rodzić,to prawo do aborcji byłoby powszechnie obowiązujące".
Każdy ma własne sumienie i zgodnie z nim powinien postępować. A co dał prawny zakaz - turystykę aborcyjną, podziemie i rosnące dochody ginekologów.
Uważam,że psy na szczęście tak jak w kwestii rozmnażania - my świadomi możemy poprzez sterylizacje zapobiegać nowym miotom, usypianym, podrzucanym do schronisk czy wyrzucanym do lasu, tak możemy pomagać w nieuleczalnych chorobach nie skazując ich tak jak się skazuje ludzi na cierpienie.
Fauna, ja również podpisuję się pod tym co napisałaś :iczgoda: .
:grouphug: :iczgoda: :grouphug:
@Ewusiek
Myślę że to nie jest tak że suczka będzie przeżywała zabieg. Poczuje się inaczej bo zmieni się jej stan fizyczny ale nie bedzie myślała o szczeniakach które mogłyby teraz biegać koło niej. Jest to na pewno ciężka decyzja dla was ale moim zdaniem słuszna. Ja często uczłowieczam sobie psy bo jest to zabawne ale jeśli mówimy poważnie to myślę że myśląc o niej nie musisz mieć dylematów. Jedynymi osobami które to będą przeżywać będziecie conajwyżej wy bo zawsze taki zabieg wiąże się ze stresem ale naprawdę dobrze robicie, bo co poźniej.

Ja trzymam za was kciuki i głowa do góry :)

I też zgadzam się z Fauną :)
Cytat:
Napisane przez Fauna Tak jak powiedziała pani Magdalena Środa do mężczyzn - zwolenników całkowitego zakazu aborcji: "gdybyściemieli szanse rodzić,to prawo do aborcji byłoby powszechnie obowiązujące". Jeżeli tak jest, a uważam, że skądś się takie stwierdzenie wzięło, więc jeśli są do niego przesłanki - to bardzo smutne... Bardzo smutny jest też podział na męskie i żeńskie spojrzenie na sprawę. Mężczyzna nie może mieć inaczej potomka jak przez kobietę - prawda? Nie możemy w tym względzie stanowić praw, którym byśmy też podlegali, czy to znaczy, że mamy nie mieć tu nic do powiedzenia?. Gorzej jeśli rzeczywiście jesteśmy tak zakłamani, takimi hipokrytami jak Pani Środa sugeruje. Ale dla mnie małżeństwo - (i to dość szeroko rozumiane bo sam nie mam ślubu kościelnego - tak wyszło - i nie umniejsza to znaczenia mojego związku dla mnie) - to jedno ciało. Bóg stworzył człowieka - jako mężczyznę i kobietę stworzył ich.
Przepraszam, jeśli zaśmiecam temat, nie pragnę dyskusji, wypowiedziałem się i jeśli ktoś chce pociągnąć temat, to trzeba by założyć oddzielny wątek.:chat:
ja jestem za sterylizacja, za sterylizacja aborcyjna, za eutanazja ale gdy ja osobiscie w tym nie uczestnicze.

TZN. Sigme wysterylizowalam po pierwszej cieczce mimo, ze zapowiadala sie świetnie i miala odpowiednie warunki na suke hodowlana. Podjelam taka decycje i przez 6 lat jej nie zaluje (Sigma ma 7,5 teraz).

Zawsze bylam za sterylkami aborcyjnymi bo to bardziej humanitarne niz usypianie szczeniakow lub niepewny ich los w przyszlosci... czyli w najlepszym wypadku zasiedlenie schronu.

Jestem fanka programow RSPCA i wiem, ze eutanacja jest w wielu przypadkach lepsza niz zywot w schronie, mimo, ze w ich schroniskach sa tysiac piecset razy lepsze warunki niz w niektorych hodowlach w Polsce.
Uwazam, ze psy bardzo chore, agresywne powinny byc usypiane.

Jestem tez za eutanacja u ludzi ale nie wiem czy potrafilabym podjac decyzje o eutanazji jezeli dotyczyloby to kogos z moich bliskich...

Niewazne... człowiek niestety jest tak skonstruowany, ze nie wazne jaka decyzje podejmie to zawsze bedzie zalowal, ze nie podjął alternatywnej...

Ja wiem, ze dobrze robie i mam nadzieje, ze suczysko bedzie mi wdzieczne :-)
Ewusek - myślę, że ona już jest zadowolona ze zmiany w swoim zyciu.
Ewo, nie wyobrażam sobie by ktoś mógł podjąć decyzję o eutanazji w stosunku do jakiejkolwiek osoby. To jest decyzja bezpośrednio zainteresowanego wyrażona czy to w ostatniej woli podjętej przed przejściem w stan "warzywa" czy też świadomie w stanie terminalnym i to dopiero po wnikliwej analizie stanu zdrowia, a właściwie choroby przez odpowiedniego lekarza, a może nawet konsulium lekarskie w skład którego musiałby wejść psycholog, może jeszcze etyk może filozof. Ale nigdy osoba bliska, z róznych zresztą powodów.
już po...
  dzisiaj o 14 sunia miała zabieg.
Odebrałam ją z lecznicy o 20, sama poszła do domu - pytalam czy przyjechac samochodem, ale wet powiedziala, ze sunia sama pojdzie (400m).
W srodku byly trzy maluchy.
Sunia czuje sie niezle, ale jest osowiała. Dalam jej wody ale zwymiotowala :-( Jest chudsza o 1300g, czyli wazy 7700g. Taki mały osesek :-)
Dostałam zastrzyki na wynos i bede kłuc co drugi dzień, jeszcze jutro czeka mnie wyjęcie wenflonu :-)

Jest mi lżej :-)
No to najgorsze juz za Wami!
To była bardzo słuszna decyzja
A jak dzisiejsze samopoczucie?
Ewo - to normalna reakcja organizmu na ingerencję chirurgiczną - jaka by ona nie była. Trzeba dać suńce kilka dni na doscie do siebie i zagojenie rany pooperacyjnej.
Podjęłaś naprawdę słuszną decyzję.
w nocy spalam moze dwie godziny z przerwami :-(
Młody budził sie co 2,5 godziny na karmienie a Karat dzisiejszej nocy spal u nas pod łózkiem. Nie moglam spać bo caly czas sie lizala, zrobila dziure w body, ktore jej zalozylam i probowala sciagac. Jest skubana taka elastyczna, ze prawie przez nogawke sie wyślizgnela !
Nad ranem mialam dosc... poszlam po bandaz i zrobilam jej kaganiec taki jak w lecznicach robia, zeby przestala sie wreszcie lizac... do tego przekrecilam jej body na druga strone i wygryziona dziure ma na plecach.
Ogolnie jest słaba. Sama nie wychodzi spod lozka, ja ja wyciagam za obroze jak za bardzo sie lize, zeby sprawdzic czy jest ok a potem ona tam wchodzi.
I tak sobie kima i looka :-)
ja będę sterylizować sucz, pod koniec kwietnia, teraz ma cieczkę. Jestem zdecydowana to zrobić, tylko się boję o jej zdrowie i żeby jej nie bolało bardzo.
Terza ma cieczkę i jak wczoraj wróciłam z pracy, stała cała przemoczona pod bramką z psem po drugiej stronie, a jak sobie dodam jeszcze ciążę urojoną po każdej cieczce, to wydaje mi się że nawet jej pomogę a nie skrzywdzę

Często słyszę opinię żeby jej nie okaleczać, że cieczkę 2 razy w roku można przeżyć. Ale skoro ona tak się męczy i my przy niej, a nigdy nie będzie miała młodych to chyba dobrze robimy
zrobiłas wszystko na medal :hug:

tak musiało byc..
jowi - ja jestem jak najbardziej za sterylizacja pszystkich suk i kastracja psow jezeli nie sa to psy z uprawnieniami hodowlanymi.
Sigma ma rodowod, wystawialam ja, miala oceny doskonale i bdb ale ja wysterylizowalam po pierwszej cieczce wlasnie dla jej dobra :-) Nie interesowalo mnie to, ze ma rodowod to nie powinnam. Wlasnie powinnam, bo skoro nie zamierzalam jej rozmnazac to bylo najlepsze posuniecie.
W tej chwili sucz ma 7,5 roku, jest 6 lat po steryloce, wage utrzymuje +/- 2kg zima/lato. Nikt jej nie daje 7,5 lat mimo, ze ma caly pyszczek siwiutki :-)

Natomiast z Karatem mialam dylemat moralny "bo szczeniaki" ale wiem, ze postapilam najlepiej :-)
Ewusek - ja zrobiłabym na Twoim miejscu to samo. Niestety w Polsce nie ma takiej sytuacji, że nie ma schronisk i psiaki są rozchwytywane, tylko na odwrót. Przepełnione schroniska, nędza i rozpacz.

Natomiast jestem przeciwna aborcji ludzkiej, jak ktoś nie chce dziecka, zawsze może go zostawić w szpitalu.
Ewusek dobra decyzja, życzę suczce szybkiego powrotu do formy:wave:
kilka fotek z dzisiejszej nocy i dzisiejszego popołudnia:

http://img252.imageshack.us/img252/1...rylka01is8.jpg

http://img462.imageshack.us/img462/3...rylka02pm7.jpg

http://img462.imageshack.us/img462/6...rylka03xs3.jpg

http://img382.imageshack.us/img382/1...rylka04bc2.jpg

http://img137.imageshack.us/img137/1...rylka05gy4.jpg

http://img472.imageshack.us/img472/3...rylka06ea8.jpg

http://img137.imageshack.us/img137/7...rylka07zq4.jpg
No pięknie ubrana suńka.
Ja jeszcze nawiaze do tematu psiej swiadomosci, ja to widze tak: pies wie co sie z nim dzieje, co sie stalo, ale przyjmuje to i sie nierozwodzi, niezali, pies bez lapy w moment siebie zaakceptuje (co nieznaczy ze bedzie sie z tego cieszyl) itd.
Cytat:
Napisane przez jowi ja będę sterylizować sucz, pod koniec kwietnia, teraz ma cieczkę. Jestem zdecydowana to zrobić, tylko się boję o jej zdrowie i żeby jej nie bolało bardzo.
Terza ma cieczkę i jak wczoraj wróciłam z pracy, stała cała przemoczona pod bramką z psem po drugiej stronie, a jak sobie dodam jeszcze ciążę urojoną po każdej cieczce, to wydaje mi się że nawet jej pomogę a nie skrzywdzę

Często słyszę opinię żeby jej nie okaleczać, że cieczkę 2 razy w roku można przeżyć. Ale skoro ona tak się męczy i my przy niej, a nigdy nie będzie miała młodych to chyba dobrze robimy
Nie bój sie,
my sterylizowaliśmy Femme jeszcze przed pierwszą cieczką i przez jak dobrze pamiętam 3-4 dni nie miała apetytu i siusiała ( ale to przez pierwszy dzień po operacji ) na łóżko. Ale to po środku nasennym.
Myślę , że wszystko się dobrze powiedzie.Teraz jest zdrowa i nie mamy problemu na spacerach z chmarą psów przy Femme.Czytałam , że psy po sterylizacji żyją o nawet 2 lata dłużej.
Pozdrawiam Kayah i Femme :wave:
Cytat:
Napisane przez Fauna No pięknie ubrana suńka. A wy macie dożka ?
tzn. kto ?
Jeżeli chodzi o nas - to Fauna jest mastifką angielską - na avatarku na 6m-cy a na banerku - roczek i 2 miesiące ;).
Cytat:
Napisane przez Ewusek tzn. kto ?
Fauna
1 Załącznik(ów) Podnosze temat
Chcę napisać coś całkowicie własnie na temat postu...
Czy pies ma świadomość...

EWUSEK- musiałaś podjąć decyzję o aborcji... Ja tydzień temu w srodę musiałam podjąć decyzję o ... życiu albo śmierci. Moja suczka miała 14 lat, Nie była sterylizowana, ale zawsze przy cieczce dobrze pilnowana i nigdy nie miała szczeniaków.
Tuż przed feralnym dniem miała cieczkę. Niestety, weterynarz stwierdził ropomacicze, później okazało się ze ma (nie apmietam jak się nazywa ta choroba) problem ze stawami, następnie okazało się ze ma równiez chore serduszko, a ostatnie co usłyszałam to to ze dodatkowo ma raka płuc...

Nie jadła od tygodni chociaż robiliśmy wszystko co sie dało. Była już tak osłabiona... Miała smutne oczy widac w nich było ze cierpi...
Nie bylam w stanie być przy niej podczas usypiania, szczególnie ze i tak miałakm już za dużo bólu w sobie, dodatkowo jestem w zaawansowanej ciąży. Był tam mój maż...

Po wszystkim jak już emocje opadły opowiedział mi:

Kiedy pani weterynarz chciała założyć jej kaganiec nie pozwolił... wiedział że moja Aza nie nawidziła kagańca, obiecał ja przytrzymać, a ona jakby wiedziałą co sie dzieje mocno wtuliła główkę w klatkę piersiową mojego męża...Podczas zastrzyku nawet nie zapisnęła... Usiadła póxniej grzecznie spojżała na meża... Powiedział ze miała takie wielkie oczy takie... zadowolone... Popłakał się jak małe dziecko, kiedy musiał na chwilę wyjść, zauważył ze Aza patrząc na niego zadowolonymi oczyma dosłownie miała uśmiech na pyszczku... Miało się wrażenie że tego właśnie pragnęła, ukrucenia cierpienia.

Do tej pory jak o tym myślę jak sobie to przypominam łzy mi leca.
Teraz nie mogę mieć zadnego pieska, nie mieszkamy u siebie, a potrzebowała bym chyba najlepiej jakiegoś szczeniaka, zeby choc troszkę wypełnił pustkę po mojej suni :( :( :(