,
Plus LigaSequentix...
Plus Liga
Jastrzębski Węgiel pokonał Skrę! W pierwszym meczu finału siatkarskiej PlusLigi Jastrzębski Węgiel sensacyjnie pokonał w Bełchatowie Skrę! Pierwszy finałowy mecz PlusLigi siatkarzy pomiędzy PGE Skrą i Jastrzębskim Węglem nie wypełnił do ostatniego miejsca trzytysięcznej widowni hali Energia w Bełchatowie, ale najwięcej powodów do radości miała i tak niewielka grupa kibiców z Jastrzębia. W pierwszym i drugim secie broniąca mistrzowskiego tytułu Skra nie mogła nawiązać wyrównanej walki z Jastrzębskim. Goście prowadzili od początku do końca. Bełchatowianie w pierwszej partii zdobyli zaledwie 5 punktów z ataku. W drugiej było nieco lepiej (11), ale w tym elemencie wyraźnie ustępowali rywalom. Jastrzębski Węgiel w pierwszym secie skutecznie atakował 15 razy a w drugim - 18. Przebieg spotkania zmienił się w trzecim secie. Tym razem od początku inicjatywę przejęli siatkarze PGE Skry, którzy zdecydowanie poprawili swoją grę. Zdobywali punkty z zagrywki (3), ataku (12) i blokiem (4). Gości byli słabsi we wszystkich tych elementach. Z zagrywki nie zdobyli żadnego punku a po bloku tylko jeden. Nie byli też tak skuteczni w ataku jak w poprzednich partiach (11 pkt.). Na pierwszej przerwie technicznej w secie czwartym gospodarze mieli trzy punkty przewagi (8:5), jednak goście szybko wyrównali. Później do końca partii trwała walka punkt za punkt. Zawodnikom Jastrzębskiego Węgla brakowało dwóch punktów do wygrania całego meczu(24:24, 25:25, 26:26). W grze na przewagi lepsi okazali się jednak siatkarze PGE Skry, którzy wygrali czwartego seta 28:26 i doprowadzili do remisu w całym meczu. W piątej partii na przerwę techniczną zespoły znów schodziły przy prowadzeniu PGE Skry 8:5. Później skuteczniejsi byli goście. Po czterech punktach z rzędu Jastrzębie objęło prowadzenie 9:8. Gospodarze doprowadzili jeszcze do wyrównania, jednak końcówka należała do gości, którzy wygrali seta do 12 i cały mecz 3:2. Najlepszym zawodnikiem meczu (MVP) został wybrany Paweł Abramow z Jastrzębskiego Węgla. Po meczu powiedzieli: Grzegorz Łomacz (Jastrzębski Węgiel): - W dwóch pierwszych setach kluczem do wygranej była zagrywka. Zaczęliśmy bardzo odważnie i mimo tego, że popełniliśmy kilka błędów, opłacało nam się to, bo rywal miał problemy z przyjęciem i wyprowadzeniem pierwszej akcji. W trzecim to Skra zaczęła ryzykować i powróciła do meczu. Cieszymy się, mimo wysokiego prowadzenia gospodarzy w piątej partii odwróciliśmy jej przebieg i wygraliśmy. Zrobiliśmy pierwszy kroczek na drodze do tytułu. Czekają nas jednak jeszcze kolejne. Jutro trzeba znów wyjść na boisko i walczyć na maksymalnych obrotach. Zobaczymy, kto lepiej zregeneruje siły. Radosław Wnuk (PGE Skra): - Źle weszliśmy w ten mecz i tak się potoczyły te dwa pierwsze sety. Nie mieliśmy swojego rytmu grania. Trudno w tej chwili powiedzieć, jak była przyczyna takiej gry. Nikt z nas już chyba nie myśli o tym, co było podczas Final Four w Łodzi. to już przeszłość i nie wracamy do tego. Przed jutrzejszym meczem będziemy mieli odprawę wideo, więc będziemy mogli zobaczyć błędy, jakie dzisiaj popełniliśmy. Roberto Santilli (trener Jastrzębskiego Węgla): - Pierwsze dwa sety graliśmy prawie perfekcyjnie z bardzo dobrym serwisem i obroną. W trzecim i czwartym przeciwnik zmienił ustawienie i zaryzykował zagrywką. Chciałbym swojej drużynie podziękować za postawę w piątym secie. Zespół się nie poddaje nawet wtedy, gdy przegrywa 1:5. Krok po kroku odrabialiśmy straty, a po zagrywce Pawła Abramowa wyszliśmy na prowadzenie. Ten mecz kosztował nas jednak bardzo dużo sił. Walka o mistrzostwo to będzie bardzo długa seria. Jacek Nawrocki (trener PGE Skry): - Czarny sen trwa. Dwa pierwsze sety zupełnie nam się nie układały. Pojawiło się wiele elementów, których na co dzień nie gramy. Później było trochę lepiej. Wiele wniósł Bartek Kurek. W decydującym secie też mieliśmy dobra sytuację, jednak zaprzepaściliśmy ją głównie nieudanymi kontratakami. PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 2:3 (18:25, 16:25, 25:20, 28:26, 12:15). PGE Skra Bełchatów: Stephane Antiga, Marcin Możdżonek, Mariusz Wlazły, Michał Winiarski, Daniel Pliński, Miguel Falasca, Piotr Gacek (libero) oraz Maciej Dobrowolski, Bartosz Kurek, Jakub Novotny, Michał Bąkiewicz, Radosław Wnuk Jastrzębski Węgiel: Grzegorz Łomacz, Benjamin Hardy, Patryk Czarnowski, Igor Yudin, Paweł Abramow, Adam Nowik, Paweł Rusek (libero) oraz Sławomir Master, Wojciech Sobala, Marek Novotny źródło: wp.pl Zaksa rozbiła Resovię W pierwszym meczu o 3. miejsce siatkarskiej PlusLigi Zaksa Kędzierzyn-Koźle rozbiła Asseco Resovia Rzeszów 3:0 (25:13, 25:18, 25:23). Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw) 1-0. Pierwsze dwa sety pojedynku w Kędzierzynie to zupełna dominacja Zaksy, która praktycznie uniemożliwiała Resovii dogranie piłki do siatki i przeprowadzenie skutecznego ataku. Przyjmujący gości nie radzili sobie z szybującymi serwisami Tuomasa Sammelvuo i Michala Masnego, kłopoty sprawiały im także mocne zagrywki Michała Ruciaka i Kuby Jarosza. W trzecim secie Resovii udało się poprawić przyjęcie, ale mimo to gospodarze wciąż zdobywali punkty bezpośrednio z zagrywki. W końcówce, przy stanie po 23, ważny atak po emocjonującej wymianie skończył Jarosz, a w ostatniej piłce Mikko Oivanen zaatakował w antenkę i Kędzierzyn w rywalizacji o trzecie miejsce w Plus Lidze objął prowadzenie 1:0. - To nie jest pierwszy taki słaby mecz, jaki rozgrywamy w tej hali. W lidze też dość wyraźnie tutaj polegliśmy, w zeszłym roku w półfinale pierwszy mecz też przegraliśmy. Dzisiaj nie mieliśmy żadnego argumentu. Ani przyjęcia, ani bloku, ani zagrywki. Kędzierzyn rozgrywał co chciał i spokojnie budował przewagę - powiedział kapitan Resovii Krzysztof Gierczyński. Dodał, że teraz jego drużyna musi jak najszybciej zapomnieć o czwartkowym spotkaniu. - Zapomnieć, wyciągnąć wnioski i jutro zagrać, jakby ta rywalizacja dopiero się zaczynała - zapowiedział. Zawodnikiem meczu wybrany został Wojciech Kaźmierczak. - Zrobiliśmy mały krok w kierunku brązowego medalu. Jutro na pewno będzie ciężko. My wyjdziemy tak samo skoncentrowani i zdeterminowani. Mamy jeszcze siły, i bardzo chcemy zdobyć ten brąz, bo prezes Kazimierz Pietrzyk w swojej klubowej kolekcji nie ma jeszcze krążka w takim kolorze - mówił po spotkaniu środkowy Kędzierzyna. W opinii szkoleniowców obu drużyn zagrywka i przyjęcie były kluczowymi elementami, które zdecydowały o wyniku pierwszego meczu. - Zagrywka i przyjęcie Zaksy było bardzo dobre, a u nas to była katastrofa. Pierwsze dwa sety, to w ogóle nie ma o czym gadać. Przez 20 lat nie pamiętam meczu, w którym drużyna gra z 80 proc. skutecznością w ataku - powiedział trener Resovii Ljubo Travica. - Trener Travica bardzo dobrze to określił. Mecz rozegrał się między zagrywką i przyjęciem, a my w tych elementach byliśmy lepsi. Pod dłuższej przerwie powróciliśmy do mocnego pierwszego ataku i to nam pozwoliło na spokojniejsza grę - ocenił szkoleniowiec Kędzierzyna Krzysztof Stelmach. - Wygraliśmy ważny mecz, ale to jest seria, to są play-offy. Poprzednia runda nauczyła nas, żeby nie wpadać w hurraoptymizm - ja nie wpadam, i moi zawodnicy też nie - zaznaczył Stelmach. Zaksa Kędzierzyn-Koźle - Asseco Resovia Rzeszów 3:0 (25:13, 25:18, 25:23) Zaksa: Michal Masny, Jakub Jarosz, Jurij Gladyr, Wojciech Kaźmierczak, Tuomas Sammelvuo, Michał Ruciak, Marcin Mierzejewski (libero) oraz Robert Szczerbaniuk Resovia: Rafael Redwitz, Mikko Oivanen, Wojciech Grzyb, Grzegorz Kosok, Aleh Akhrem, Krzysztof Gierczyński, Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Mateusz Mika, Grzegorz Perłowski, Paweł Papke, Ivan Ilic źródło: wp.pl |
Menu
|