, Złamane palce Boruca i parada Załuski w derbach ďťż

Złamane palce Boruca i parada Załuski w derbach

Sequentix...
Złamane palce Boruca i parada Załuski w derbach
  W dramatycznych derbach Glasgow boisko już w 5. minucie musiał opuścić bramkarz Rangersów. Końca meczu nie doczekał też Artur Boruc, który - według pierwszych informacji - złamał dwa palce. Zastąpił go Łukasz Załuska, który w 80. minucie popisał się wspaniałą paradą ratując dla Celtów wygraną 2:1.

Artur Boruc, prawdopodobnie grający po raz ostatni w Old Firm Derby, wyszedł na boisko w podstawowym składzie. Kiedy interweniował przy wyrównującym golu dla rywali w 43. minucie źle upadł i do końca pierwszej połowy dograł odczuwając mocny ból dłoni. Znieść było go być może tym łatwiej, że zaledwie 120 sekund po utracie gola, na prowadzenie przywrócił gospodarzy Fortune posyłając piłkę głową między nogami rezerwowego bramkarza gości.

Po przerwie Polak pojawił się na boisku i nawet nie było widać w jego grze prób asekurowania bolącej dłoni. Nie minęło jednak nawet dziesięć minut, a Boruc - w kompletnie niezrozumiałych okolicznościach - zaczął krzyczeć do sędziego pokazując w stronę ławki rezerwowych. Łukasz Załuska już wyskakiwał w tym momencie z dresów, żeby za chwilę zmienić podstawowego bramkarza Celtów.

Niewiele później dotarły pierwsze informacje na temat niejasnych przyczyn zmiany. Boruc musiał opuścić boisko ze względu na podejrzenie złamania dwóch palców. Doniesienia te, zaczerpnięte na gorąco z oficjalnej strony klubu, nie zostały jednak do tej pory ze 100-procentową pewnością potwierdzone.

Mecz toczył się dalej w zawrotnym tempie. Tak jak w pierwszej połowie, tak i w drugiej raz po raz robiło się gorąco pod bramkami.

Jedną z lepszych okazji na wyrównanie goście mieli w 80. minucie spotkania. Mocne uderzenie z linii pola karnego poszło lekkim rykoszetem po pięcie jednego z obrońców gospodarzy. Podbitą, szybką piłkę fantastycznie sparował Załuska ratując nikłe, ale cenne prowadzenie. Trybuny Celtic Park długo oklaskiwały interwencję Polaka.

Kilka minut później Rangersi zostali podwójnie okradzeni - najpierw przez sędziego, potem przez los. W koronkowo rozegranej akcji gości piłka dotarła do najlepszego w zespole Millera. Ten delikatnie przerzucił ją nad obrońcą do Guemo, który huknął bez zastanowienia trafiając w wyciągniętą rękę O’Dea. Sędzia nie zareagował, a goście natychmiastowo próbowali z odbitej piłki uderzyć na pustą już praktycznie bramkę, trafiając jednak w słupek.

Rangersi mieli słuszne pretensje do prowadzącego zawody, bo powinien był wrócić do przewinienia obrońcy gospodarzy i wskazać na wapno.

Mimo kilku jeszcze szans z obu stron, wynik nie zmienił się. Tymczasowy trener Celticu Neil Lennon wygrał swoje pierwsze w tej roli Old Firm Derby. Niewykluczone, że zwiększył tym samym szanse na pozostanie na stanowisku na przyszły sezon.

Po ostatnim gwizdku, jak przystało na przykładnego przywódcę, nakazał ociągającym się piłkarzom powrócić na murawę i podziękować kibicom za świetny doping w tym porywającym meczu. Dla części z nich starcie z Rangersami było nie tylko pożegnaniem z tymi trybunami w kończącym się sezonie, ale z klubem w ogóle. Latem ma dojść na Celtic Park do wielu istotnych zmian.

Celtic Glasgow - Glasgow Rangers 2:1
Bramki: 1:0 Naylor (8'), 1:1 Miller (43'), 2:1 Fortune (45')

źródło: eurosport.pl


Wolałbym żeby te palce miał całe i zamiast Fabiańskiego znalazł sie na ławce reprezentacji...
Eee tam czemu nie powołano np. Szczęsnego, Tytonia lub Załuski? Chyba nigdy się nie dowiemy jak grają w reprezentacji...
Cytat:
Eee tam czemu nie powołano np. Szczęsnego, Tytonia lub Załuski? Chyba nigdy się nie dowiemy jak grają w reprezentacji... nie dowiemy sie poki nie zaczna grac w klubach, gdzie teraz taki szczesny z 5 ligi angielskiej moze sie mierzyc z borucem


Interisto, Przemysław Tytoń jest podstawowym bramkarzem Rody Kerkrade, a Łukasz Załuska Celticu (choć trudno to rozstrzygnąć) . Co do Wojciecha Szczęsnego, to po to są właśnie mecze towarzyskie, by np. jego sprawdzić, a nie tych, co już grali.