,
karma dla leonaSequentix...
karma dla leona
Mój leonek znudził się RC. Zastanawiam się na jaką inną karmę mogę zaproponować mojemu szczeniakowi. Po przejrzeniu kilkunastu stron reklamowych i opisów nadal wydaje mnie się iż RC jest najbardziej optymalna. Stworzona z myślą o rasach naprawdę dużych (powyżej 45kg). Oprócz RC znalazłam tylko jedną karmę dla ras olbrzymich - BENTO KRONEN - ale jakoś nie ma zaufania do tej karmy. Inne karmy są dla psów dużych, a nie olbrzymich np. PURINA PRO PLAN jest przeznaczona dla psów ras dużych o atletycznej budowie ciała np. cyt. owczarek niemiecki; Acana dla psów >25 - to samo dotyczy HILLsa, czy NUTRY GOLD Karma CHICKEN SOUP według opisu nie nadaje się dla Leona - jest dla psów o wadze docelowej nie większej niż 70 kg. Tyle można się dowiedzieć z opisów umieszczonych na stronach producentów karm i sklepów. Co sądzicie na ten temat ? ja polecam nutra gold -moje psy jako szczeniaki sie nia zajadaly ,lub acane -teraz karmie acana i tez jestem bardzo zadowolona-kup malo i sredniej wielkosci,wszystkie psy ja lubia a to rzadkosc u mnie -tak samo bylo z nutra gold.... my polecamy Acane wcześniej dawaliśmy Acane large bred a teraz acane extreme czasami dla odmiany kupujemy Proformance Berta też dość chętnie je Acanę a ona suchych karm nie lubi. A moja znajoma mówi, że nie dziwi się, że Berta nie lubi RC bo on jest niesmaczny :laughing: Ja mam problem z moim niejadkiem - royal gigant niezbyt mu podchodzi - chciałam kupić jakieś mniejsze opakowanie acany żeby przetestować, ale puppy jest tylko w 15kg opakowaniach - może wiecie jak zdobyć próbkę nie jeżdżąc na wystawy:listen: Ja mam co prawda CC ale to nie mój pierwszy molos... I cały czas podaję swoim piechą Eukanubę. I wydaje mi sie, ze ta karma jest najlepiej zbilansowana i przedewszystkim najlepiej smakuje mojej Acie. Kiedyś próbowaliśmy RC ale Ata nie chciała tego jeść... Z tego, co widziałam, niektóre "dobre sklepy zoologiczne" sprzedają te droższe karmy na wagę, więc możesz sobie wtedy kupić np. 9,5 dag karmy. :veryhappy: Zrób piesiowi teścik - kup mu z 5 rodzajów i patrz do której miseczki podejdzie. :rotfl: Nie wiem, czy wszędzie jest taka sprzedaż praktykowana, czy akurat w mojej okolicy, ale popytaj... Mój do tej pory był na Royalu... ale żadną siłą jej już nie chce jeść!!! Omegan, rybka, kiełbaska - nic już nie pomaga!!! :meditate: Na forum dużo przewija się nazwa Acana - chcę ją spróbować (znaczy się Kastor nie ja...:rotfl: ) Którą polecacie dla rocznego szkraba??:veryhappy: Anula, na stronie ACANY mają opakowania 1,5 kg przecież i można zamawiać... http://www.acana.com.pl/www/index.php?art=3&cat=17 Cytat: Napisane przez Mad Anula, na stronie ACANY mają opakowania 1,5 kg przecież i można zamawiać... http://www.acana.com.pl/www/index.php?art=3&cat=17 Wielkie dzięki - moja wyszukiwarka coś szwankuje:banghead: bo wyrzuca mi tylko sklepy (przy 3 stronie odpadłam). Zaraz coś kupię - jeszcze raz dziękuję (i Gutek teżpuszczajacyoczko ) Cytat: Napisane przez Mad Anula, na stronie ACANY mają opakowania 1,5 kg przecież i można zamawiać... http://www.acana.com.pl/www/index.php?art=3&cat=17 NIe kupię....nie ma małych pojemności large breed:no: ale zapytam o próbki Cytat: Napisane przez AnulaJ NIe kupię....nie ma małych pojemności large breed:no: ale zapytam o próbki aaa, faktycznie, nie wczytywałam się dogłębnie :banghead: Sorry za płonne nadzieje.... Widocznie uważają, że dla naszych miśków-gigantów takie 1,5 kg to na jeden kąsek nie wystarczy :rotfl: Dziękuje za odpowiedzi. Z tego co widzę 4 karmy są przez Was polecane; RC, Acana, Eukanuba, Nutra Gold. Cały czas zastanawia mnie czy ma znaczenie fakt, iż tylko RC jest przeznaczona dla molosów. Pozostałe karmy przeznaczone są dla psów ras dużych - czyli ta sama karma nadaje się dla leona i np. owczarka niemieckiego. Postanowiłam więc przyjrzeć się składowi tych 4 karm, oto porównanie karm dla szczeniąt karma białko tłuszcz glukozamina RC 36% 14% 500mg/kg (+chondroityna) Acana 32% 14% 450mg/kg (chondroityna75mg/kg) Nutra G 30% 15% b/d Eukanuba 26% 14% 410mg/kg (chondroityna50mg/kg) karma wapń omega3 omega6 RC b/d b/d b/d Acana 1,1% 1% 3% Nutra G 1% 0,4% 2,6% Eukanuba 0,8% b/d b/d Zebrałam jak się wydaje najważniejsze dla rozwoju molosa składniki karmy. Nadal uważam że RC jest najlepsza, choć Acana wydaje się być również bardzo dobra. Czy ktoś z Was zna się na tym i z tych danych mógłby wyciągnąć jakieś wnioski? Może te różnice tak minimalne nie mają większego wpływu na prawidłowy rozwój. Ja kupiłam właśnie 15kg na próbę!!!! :laughing: :laughing: :laughing: Moj Parys tez coś ostatnio nie jada RC zamówiłam zamówiłam Acana, zobaczymy. Cytat: Napisane przez Fausto1 Berta też dość chętnie je Acanę a ona suchych karm nie lubi. A moja znajoma mówi, że nie dziwi się, że Berta nie lubi RC bo on jest niesmaczny :laughing: A mój 16 mies synek od czasu do czasu podjada royala i się nie skarży:rotfl: :rotfl: Gusia-moja Enigma od szczeniaka do 12 miesiaca zycia byla na nutra gold i rozwijala sie bardzo dobrze.Moje psy royala nawet powachac nie chcialy,oczywiscie sklad royala jest niby lepszy ale nie ma az tak ogromnych roznic.Najwazniejsze zeby pies jadl to chetnie-bo co z tego ze royal ma lepszy niby sklad jesli Twoj pies nie zje zalecanej dawki?????? Co do Acany to znajoma hodowczyni M.A karmi swoje psy Acana i odchowuje na nich mioty -a to przeciez tez molosy i to duzo ciezsze.I bardzo chwali ta karme:cheerful: Pochwalić się chciałam!!!! Kupiłam wczoraj w zologicznym Acane i wyobraźcie sobie, że mój Kastor zjadł całą miseczkę SAMEJ SUCHEJ!!!!!!! :jaw-dropping: Jestem z niego TAAAAAAKA DUMNA!!!! Ps. Oczywiście dziś rano nie było już tak pięknie ale i tak chętniej je tą! A kto mi to mówił, że psom nie trzeba robić odmian w żywieniu, bo nie ma to dla niego znaczenia?!?!?! :banghead: Moja Grisza pieknie wyglada po RC dla perskich kotow :rotfl: Cytat: Napisane przez AnulaJ A mój 16 mies synek od czasu do czasu podjada royala i się nie skarży:rotfl: :rotfl: Patrz, Anula, widać ten rocznik tak ma!! Moja córka o miesiąc młodsza, i też się na RC dobrze chowa!! :rotfl:A do tego moczenie rączek w psiej misce.... Poezja.. I kto to wymyślił, ze dzieciom trzeba Gerbera i Bobo Fruty...?? Cytat: Napisane przez Mad Patrz, Anula, widać ten rocznik tak ma!! Moja córka o miesiąc młodsza, i też się na RC dobrze chowa!! :rotfl:A do tego moczenie rączek w psiej misce.... Poezja.. I kto to wymyślił, ze dzieciom trzeba Gerbera i Bobo Fruty...?? moja mama do dzis wspomina, jak majac ze 2 lata, wyciagalam naszemu bokserowi cukierki z pyska. Slina nas laczyla....... w kolorach sobie wyobrazam:whistleblower: I prosze - dozylam klimakterycznego wieku, czasami nieznosna ale zdrowa:laughing: Cytat: Napisane przez sava Moja Grisza pieknie wyglada po RC dla perskich kotow :rotfl: Sava,a czy Griszka po tej karmie szczeka czy miauczy?:hyper: Cytat: Napisane przez sava moja mama do dzis wspomina, jak majac ze 2 lata, wyciagalam naszemu bokserowi cukierki z pyska. Slina nas laczyla....... w kolorach sobie wyobrazam:whistleblower: I prosze - dozylam klimakterycznego wieku, czasami nieznosna ale zdrowa:laughing: Dzieci i psiaki to zdecydowanie bratnie dusze:hug: , a braterstwo śliny to podstawowy obowiązek - nawet klikanaście :iccmok: razy dziennie, no i oczywiście współwłasność.......wszystkiego:laughing: Wczoraj przyszła Acana - Kastor chciał rozerwać worek tak mu pięknie pachniała, ale jak zobaczył że są to chrupki to odwrócił się i poszedł. Już żadnej karmy nie chce jeść. to go przeglodz po prostu.Daj mu porcje,jak nie zje w ciagu 20 minut zabierz i poczekaj na kolejna pore posilku -i tak az do skutku.O ile nie jest chory na nic oczywiscie Daliigala dzięki za podpowiedź, ale niestety mój Kasio jest strasznie uparty. Przez 3 dni jadł tylko po 1 kubku dziennie, ale znalazłam na niego sposób. Mój sposób na niejadka : porcję jedzenia wrzucamy na talerz który stawiamy na stole. Następnie zasiadamy do "obiadku" pies już zaczyna się mocno interesować. Z minute udajemy że jemy od czasu do czasu rzucając mu 1-2. Następnie zestawiamy talerz i pozwalamy mu zjeść. Wsuwa aż miło patrzeć. zmiana karmy My właśnie zmieniliśmy RC Adult Giant na też co prawda RC, ale Energy 4300. Koko (prawdopodobnie;)) jest w ciąży i zaczęła mniej jeść ilościowo (dożywiając się resztkami z kompostu - tego już nie napiszę :P), więc musimy ją doenergetyzować. JE JAK SZALONA!!! Zawsze ją trzeba było poganiać np." Zjadłaś Koko?", na co ona spuściwszy łeb truchcikiem z powrotem do miski biegła... A teraz! Super! :) Mam wrażenie, że RC Adult ma trochę za duże krokiety, które po dłuższym trzymaniu (np. z 15kg paczki) wysychają i wcale się nie dziwię, że nasze psy niechętnie go jadły. Wyorazilismy sobie, że zjadamy suchary z wysuszoną kiełbasą (Marta nie je mięsa, więc to był ser w jej przypadku) z wodą w szklance do popicia. Póki co jest dobrze i nie zamierzamy zmieniać, a poza tym wysychaniem (mimo szczelnej beczki "made in RC") to nie mamy powodów do narzekań :) A propos... nasze 3 kocięta na RC rosną jak na drożdżach ;)... oczywiście kocim RC :D Cytat: Napisane przez gusia Daliigala dzięki za podpowiedź, ale niestety mój Kasio jest strasznie uparty. Przez 3 dni jadł tylko po 1 kubku dziennie, ale znalazłam na niego sposób. Mój sposób na niejadka : porcję jedzenia wrzucamy na talerz który stawiamy na stole. Następnie zasiadamy do "obiadku" pies już zaczyna się mocno interesować. Z minute udajemy że jemy od czasu do czasu rzucając mu 1-2. Następnie zestawiamy talerz i pozwalamy mu zjeść. Wsuwa aż miło patrzeć. tylko ze w ten sposob uczysz go bardzo brzydkich nawykow :melodramatic: :misspeak::melodramatic: I piesek sie nauczy ze co na stole to musi trafic do jego mordki i bardzo szybko samoobsługa wejdzie w zycie...bo to sprytne bestie są;) no,nie wspominajac o ukladaniu hiearchii-Gusia,lepiej wyprobuj moj sposob-pies sie moze przeglodzi ale to na pewno mniejsza szkoda niz rozpuszczony duzy leon domagajacy sie swojego jedzenia od was ze stolu........... daliigala problem już załatwiony. Kastor dostał taki sam kubeczek jak pani i wszystko gra. Nie wiem czy coś z miską jest nie tak, ale nie chce z niej jeść. Miska jest metalowa może o to chodziło. Teraz je aż miło patrzeć. Zastanawiam się czy nie jest za gruby. Ma 6 m-cy waży już 50kg. to troche sporawo chyba,ale nie wiem..moja eni w tym wieku wazyla 46 a to suczka przeciez:idea2:.. http://leonbergery.eu/index.php?opti...&id=6&Itemid=8 a jednak sporawo..tu masz tabelke z przyrostem wagi i wzrostu-ale wiadomo..kazdy rosnie inaczej i nie moze to byc absolutna wyrocznia..to jest wyciag jakby sredniej ooo, super Daliigala że cos takiego wrzuciłaś :applause:. Właśnie się zastanawiałam kiedyś, gdzie coś takiego by znaleźć. No to Nancy wzorcowo - 6 mesięcy, 30 kg :thumbsup:. Uffff... ja tez dlugo szukalam takiej tabelki:laughing:.Kiedys byla na jakiejs zagranicznej stronie ale wsiakla,i ostatnio znalazlam to...Tyle ze te nasze leosie naprawde roznie rosna i waza,ja mam zapiski wszystkich swoich jak rosly i przybieraly i roznia sie diametralnie-kazde z nich roslo inaczej..Ale to 50 kilo na polrocznego psa to duzawo...Gusia-czy on jest taki mocny czy upasiony?Jak mocny to ok,ale jak zeber nie mozesz wyczuc to odchudz go,bo mu stawy pojda:melodramatic: Waga Kastora wydaje sie duza ale mam pytanko jaki on jest wysoki.Brat Afri w wieku 6 mies. wazyl 47 kg ale mial 72 cm wzrostu w tej chwili ma 7 miesiecy wazy 51 kg i ma 75 cm wzrostu.. Moj dorosly leon Archi ma 74 cm wzrostu i wazy 58 kg i to jest waga taka w sam raz daja sie bez wysilku macac zebra. Afri wazona dzisiaj czyli 7 miesieczna ma 35 kg i 63 cm wzrostu. Mój Parys ma 12,5 miesiąca i waży 59 kilo przy wzroście 75,5 cm. A Szaman 2.5 miesiąca i wazy 15,5 kilo.To chyba ok. Chociaż Parys wydaje mi sie chudawy i za bardzo podkasany. Afri w wieku 2,5 mies. wazyla 15 kg Parys-moj Dali ma prawie 3 lata ,ma 74 cm wzrostu i wazy 48 kilo-nie wiem czy jest chudszy leon na swiecie w tym wieku-a jest na karmie wysokoenergetycznej i jest zbadany na wsio co mozliwe -zdrowy ale narwany i chyba z tego ADHD spala wszytko co zje :melodramatic: KOCHAAANI! Jak już pisałem w innych tematach od ok. 3 tygodni męczę się u Ramcia z wysiękową skazą skórną. Z tego też powodu nie pojechałem na wystawę do Zielonej Góry:awesome:! Leczenie antybiorykiem, maściami, kremami i innymi "mądrymi" wcierkami jakoś nie przynosiło odczuwalnych efektów!:banghead: I nagle przyszło olśnienie:newidea:. Przecież psiut od 4 - 5 tygodni spożywa nową karmę - RC. A może coś w tym??? Od tygodnia wróciłem do starego, sprawdzonego ARIONA (tym razem dla psów alergicznych - z jagnięciną). I cóż??? Efekt piorunujący!!! JUż jutro mógłbym pojechać z nim na wystawę!!! a sie nie dziwie bo ja Rc nie ufam:newidea: Z tej radości rozmroziłem Ramciowi z kilogram chrząstek z mostków wołowych i urządziłem mu przed chwilą ucztę Baltazara!:hyper: Chrupanie aż słychać tu - na piętrze:cheerful::detective: Daga -dzięki za informację!:cheerful: za jakie?ze nie ufam Rc????????:rotfl: chrzastek zazdroszcze -moje chrupia takie indycze :dizzy:-wolowych nie ma u nas:banghead: Gdy pojadę:steeringwheel: w stronę Torunia to wezmę siateczkę dla Was:detective: ale gdzie wy to kupujecie???????????:dizzy:..zapraszam do nas :yes::applause: Na moim wiejskim terenie są 2 ogromne masarnie - pi x oko 500. pracowników:detective: zazdrszcze tych masarni ja głównie gotuje psom a straszny problem u nas dostać mięso z masarni i caly czas kupje w sklepie.......:stirthepot: ...współczuję!:wolf: U mnie to bym i 50 psiutów wyżywił za darmo; i to frykasami! Mój ś.p. niuf BORYS nawet nie znał smaku suchych karm!:detective: i sądzę, że było mu z tym bardzo dobrze... ... miał się dobrze, żył 11 lat (!!!) i w miarę szczupło umarł "normalnie" ze "starosci" - vide moje fotki... On był z "innej bajki" - z epoki sprzed suchych karm (1994 - 2006), i ich w ogóle nie chciał konsumować. Gardził tymi "dziwnościami". Jadł konkretnie, do syta, tylko 4 x w tygodniu, jak prawdziwy drapieżnik. Pozostałe dni spędzał na trawieniu, ospale... Taki sobie wymiślił cykl... I było MU z tym dobrze! ...żadnych chorób, żadnych alergii, żadnego "przebiałczenia"... Po prostu - był wielkim i zdrowym drapieżnikiem, takim jakiego go natura stworzyła... A mój smutek po nim pozostał do dziś...:eye: Cytat: Napisane przez embe ... miał się dobrze, żył 11 lat (!!!) i w miarę szczupło umarł "normalnie" ze "starosci" - vide moje fotki... On był z "innej bajki" - z epoki sprzed suchych karm (1994 - 2006), i ich w ogóle nie chciał konsumować. Gardził tymi "dziwnościami". Jadł konkretnie, do syta, tylko 4 x w tygodniu, jak prawdziwy drapieżnik. Pozostałe dni spędzał na trawieniu, ospale... Taki sobie wymiślił cykl... I było MU z tym dobrze! ...żadnych chorób, żadnych alergii, żadnego "przebiałczenia"... Po prostu - był wielkim i zdrowym drapieżnikiem, takim jakiego go natura stworzyła... A mój smutek po nim pozostał do dziś...:eye: Marek, a czy Twój niufek jadł warzywa, owoce? Ja bym chętnie Bertę ustawił tylko i wyłącznie na naturalne ale ona nie je poza gruszkami nic zupełnie co ma witaminy i wszystko pozostałe co pies potrzebuje..No a na samym mięchu trudno ją trzymać bo zdrowie psu zabiorę.. mój pies też nie je samych warzyw poprostu mu gotuje razem z mięsem dodatkowom podaje im witaminy, glukozamine chondroityne i kolagen , badałam psu krew i wyniki idealne, rozwoj psa i małej też uważam za bardzo dobry a ponieważ suchą karmę mają w miskach na wypadek glodu widzę, że nie bardzo im ona smakuje mimo tego, że już chyba czwarty raz ją zmieniam najpierw jadły nutre gold teraz royala , ale czuje, że już niedługo znowu czas na zmiane...:wave: Cytat: Napisane przez Fausto1 Marek, a czy Twój niufek jadł warzywa, owoce? Ja bym chętnie Bertę ustawił tylko i wyłącznie na naturalne ale ona nie je poza gruszkami nic zupełnie co ma witaminy i wszystko pozostałe co pies potrzebuje..No a na samym mięchu trudno ją trzymać bo zdrowie psu zabiorę.. Jacku, tylko nie zrób z Berty wegetarianki :rotfl: Fausto1: Mój nieodżałowany niuf był z innej epoki - w niej preparowane karmy dla zwierząt ledwo raczkowały w reklamach telewizyjnych. Każdy wtedy karmił psa tym czym miał. Gdybym tu na wsi w tamtych czasach opowiadał, że kupuję psu drogie jedzenie, to by mnie publicznie wyśmiali. BORYS zawsze jadł mięso i tylko mięso (niestety gotowane i w domu zawsze wieczorami śmierdziało pichcącymi się resztkami ubojowymi). Mało nie zostałem przez to wypędzony z domu. Czasem moja żona dorzuciła do kotła (bo on potrafił bardzo dużo zjeść na raz) jakiś por czy marchewkę, które potem znajdowałem na dnie miski w stanie nienaruszonym... W późniejszym okresie to nawet nie chciał powąchać "sztucznej" karmy... Gdy zapadały decyzje o leosiu, musiałem solennie przysiąc, że już nigdy nie będę niczego smrodliwego gotował aw domu. I Ramcio je surowe! Natomiast z owoców lubi tylko śliwki...:detective: ALVARO: Psiuty z natury swej zdecydowanie nie lubią "suchej" karmy, więc częste zmiany smaków zawsze będą okupione brakiem apetytu. I wtedy trzeba psiuta przegłodzić, aby nabrał znowu chęci.:lookaround: Mam swoje (takie samo jak Daliigala) zdanie na temat RC; ja osobiście preferuję Arion - kiedyś już to wyjaśniałem...:detective: a moja Gala jest glownie na surowiznie rowniez,bo karma to ksiezniczke w zabki kluje -ale miesko tez ja kluje:banghead:,za to wcina bardzo chetnie jablka,banany,pomidory i ogorki-woli wrecz warzywka od szyjki z indyka:dizzy:,przy tym zadnych witamin juz nie dostaje a futro ma lsniace i wyniki krwi rewelacyjne:yes:.Reszta je suche i tez im z tym dobrze -karmilabym wszystkie surowizna,ale one kosci polykaja-za bardzo pazerne sa na wszystko co nie jest sucha karma,kiedys im chcialam gotowac ale niemozliwoscia to bylo-nawet kupilam taki ogromny gar co zajmuje 3 palniki ale ta ilosc nie wystarczala dziennie :laughing:,poza tym rodzina tez narzekala na zapaszki-dodam ze te na suchej tez maja dobra morfologie i blyszczaca siersc :goodvibes: Moje psiuty są na suchej Karmie RC, ale jedzą wszystko co surowe: owoce(prawie wszystkie bez cytrusów) warzywa nawet cebule Parys jada ostatnio wykopują chrzan i się nim zajadają no i surowe mięso(przełyki, kawałki wołowiny, ścięgna itp.) Małemu jeszcze gotuje mięso z ryżem. często jadają kurze łapki, Parys surowe a mały gotowane bez długich kości. na cebule bym uwazala -nie daje sie jej psom -jest grozna czasem nawet w malych ilosciach:dizzy: TAk nie wiedziałam. Nie przesadzam z nią ale jak jest w zupie albo w surówce to Parys wcina aż mu uszy latają. Ale w takim razie to nie będę jej podawała. nie potrzebuję ich przegładzać bo nie ma takiej potrzeby ugotowane jedzą wszystko i nie wybrzydzają nigdy, dostaj ryż z marchewką lnem i mięsem najczęściej wołowiną, ale jak nie ma to drób też jedzą aż im się uszy trzęsą.ja nie jestem przekonana do suchej karmy z tego względu, że gdyby miała zawierać to co jest napisane na opakowaniu w tych ilościach ,po wysuszeniu worek 15kg musiałby kosztować 1500zł a nie 200. a co do cebuli to też nie słyszalam żeby dawać ale może ktoś mi podsunie jakie jeszcze wrzywko im wrzucić do michy może groszek zielony?? nie wiem nic na ten temat ale móglby chyba zkłucić prace jelit , że tak to ladnie ujmę. a co do gotowania dla większej ilości psów to teżbym się nie podjela, ja już się ledwo mieszcze w tym wielki garze , a taka ilość schodzi codziennie no po groszku moga byc wzdecia....marchew,troche pietruszki,selera -z selerem tez przesadzac nie wolno.Poza tym warzywa trzeba zetrzec,poniewaz w kawalku sa niestrawne dla psa-tak czytalam,juz nie pamietam o co chodzilo ale w diecie BARF warzywa sie mieli.Mozna dodac pomidora -i sprobowac dac nawet go na surowo-zawsze to wiecej warzyw ,moje wszystkie lubia pomidory i ogorki i trawia je kompletnie. ale do większej ilości psów też bym się nie podjęła gotoać już teraz ledwo się mieszcze w tym wielki garze..... ...żeby mój Ramcio chciał coś jeść z "dodatków", oprócz śliwek:boxer: - przecież one nie są takie przyjazne przewodowi pokarmowemu... ...a mówiono mi - i Wy piszecie - że leony jedzą chętne wszystkie warzywa i owoce... G.... prawda!:detective: bo leony sa rozne i rozniaste -ja mowie na przykladzie swoich pieciu -one latem nawet maja taki kosz z warzywami na podlodze a jedza co chca -najszybciej znikaja pomidory,ogorki i jablka zniego,najpozniej marchewka -ktorej zreszta Gala na przyklad nie trawi wogole............. marchewkę pies trawi tylko ugotowaną, z tego co mi wiadomo a surową chętnie zje ale ma ona tylko walory smakowe. nie wiem-wiem ze reszta moja trawi nawet surowa,natomiast Gala nie trawi nawet tej ugotowanej -znowu dochodzimy do meritum sprawy -kazdy leos jest inny:rotfl:.Pamietam,jak maly Dali ukradl mi cebule i sie jej nazarl-wtedy sie dowiedzialam,ze to moze psa nawet zabic ...od tego czasu cebula schowana jest w szafce razem z ziemniakami:dizzy: ... i słusznie!:detective: Cytat: Napisane przez ALVARO marchewkę pies trawi tylko ugotowaną, z tego co mi wiadomo a surową chętnie zje ale ma ona tylko walory smakowe. Też słyszałam, że marchewkę trawi ugotowaną, surową tylko bardzo drobno startą. Cytat: Napisane przez abrus Jacku, tylko nie zrób z Berty wegetarianki :rotfl: Wegetarianki to ona z siebie nie da zrobić bo na samych gruszkach długo nie pociagnie :rotfl: Cytat: Napisane przez embe Fausto1: Mój nieodżałowany niuf był z innej epoki - w niej preparowane karmy dla zwierząt ledwo raczkowały w reklamach telewizyjnych. Każdy wtedy karmił psa tym czym miał. Gdybym tu na wsi w tamtych czasach opowiadał, że kupuję psu drogie jedzenie, to by mnie publicznie wyśmiali. BORYS zawsze jadł mięso i tylko mięso (niestety gotowane i w domu zawsze wieczorami śmierdziało pichcącymi się resztkami ubojowymi). Mało nie zostałem przez to wypędzony z domu. Czasem moja żona dorzuciła do kotła (bo on potrafił bardzo dużo zjeść na raz) jakiś por czy marchewkę, które potem znajdowałem na dnie miski w stanie nienaruszonym... W późniejszym okresie to nawet nie chciał powąchać "sztucznej" karmy... Gdy zapadały decyzje o leosiu, musiałem solennie przysiąc, że już nigdy nie będę niczego smrodliwego gotował aw domu. I Ramcio je surowe! Natomiast z owoców lubi tylko śliwki...:detective: a co mu dajesz do tego surowego miecha poza sliwkami? ale najdziwniejsze jest to, że jak każdy karmił psa tym co mial to psy żyly dlużej Fausto1: Karmię Ramcia głównie ARIONEM, czasami "psi makaron" z warzywami, chrzęści z mostków wołowych, jakieś świńskie ucho lub krtań (...uje są za drogie) co 2 dni kostkę białego sera; warzywami Ramcio gardzi i zostawia je na dnie miski, owoce też. Lubi też głęby od kapusty lub kalafiora, ale z tym też nie przesadzam. Do tego chondroityna z glukozaminą i tran.:detective: Cytat: Napisane przez embe Fausto1: Karmię Ramcia głównie ARIONEM, czasami "psi makaron" z warzywami, chrzęści z mostków wołowych, jakieś świńskie ucho lub krtań (...uje są za drogie) co 2 dni kostkę białego sera; warzywami Ramcio gardzi i zostawia je na dnie miski, owoce też. Lubi też głęby od kapusty lub kalafiora, ale z tym też nie przesadzam. Do tego chondroityna z glukozaminą i tran.:detective: Czyli podobnie jak ja Bertę tylko teraz jest proformance (wcześniej acana) a chrzęści wieprzowe bo wołowych za skarby świata nie idzie dostać nigdzie.. czasami myśle, że te nasze leony jedzą lepiej niż my alvaro i coco też serek ale homegenizowany codziennie rano bo tylko w tym im mogę witaminy przemycić. ALVARO: Gdyby tak dobrze policzyć, to kto wie co więcej kosztuje: żywienie psiuta czy jego pana (-i)... Hehehehe...:cheerful: A tak między nami - czy to Ty "ratowałaś" mnie w Lesznie papierosami???:detective: już nie pamiętam ale możliwe bo oboje z mężem palimy:banghead: niestety hehe,ja tez pale i maz tez i ansze fajki kosztuja tyle miesiecznie co wyzywienie 5 psow jak nie wiecej:misspeak:.Jak sobie o tym mysle to mysle powaznie o rzuceniu -to bedzie mnie stac na wiecej leonow :rotfl:-to jest dobra motywacja!!!! ale z drugiej strony jak tu nie zapalić przed wyjściem na ring???????? Ja "niby" palę fajkę, ale gdy widzę kogoś znajomego z papierosem to żebrzę! ...a potem przeważnie mu odkupuję w proporcji jedna paczka za jednego wyżebranego papierosa. ALVARO: w takim razie mam wobec Ciebie dług!:detective: Cytat: Napisane przez ALVARO ale z drugiej strony jak tu nie zapalić przed wyjściem na ring???????? :rotfl:ja na akzdej wystawie prawie paczke spalam..a ja sie nie denerwuje-tak mi sie wydaje ,ale chyba jednak gdzies podswiadomie sie denerwuje :rotfl: ...OJ! DENERWUJĘ!!!:mind-blowing::detective: ale ja to w fajkach chyba tylko odczuwam -bo na ringu nie-gorzej jak moj pies jest przez kogos pokazany -stanie nie tak i ja odchodze,nie chce na to patrzec :rotfl: no to mamy kącik palacza :rotfl:a myślałam, że tylko ja taka "niepoprawna", papierosy podczas wystawy smakują równie dobrze jak podczas gry w bridge'a :hyper: oj tak:mind-blowing:..i jeszcze smakuja na necie -jak jestem u Anipro to odczuwam-mniej pale ale mniej mi sie chce na necie siedziec -musze sie do nich wyniesc -oduzaleznie sie od neta fajek :rotfl: w temacie karma dle leona wnioskujemy, że psy jedzą jak królowie a my żywimy się papierosami:laughing3: Cytat: Napisane przez abrus no to mamy kącik palacza :rotfl:a myślałam, że tylko ja taka "niepoprawna", papierosy podczas wystawy smakują równie dobrze jak podczas gry w bridge'a :hyper: bo karty lubią dym teraz trzeba wymyślić nowe przysłowie wystawy też lubią dym! WYSTAWY NIE LUBIA DYMU !!!!! WRRRR..... http://img515.imageshack.us/img515/7...5839sh3.th.jpg a oto moja dzienna karama dla leona leon duży duż garnek leon maly maly garnek zastanawiam się w czymby tu gotować żeby robić to raz na dwa dni:rotfl: Po powiększeniu widać, że w mniejszym garnku lepsze frykasy są...:detective: tak tak jak dziecko też najpierw słoiczki gerbera a potem to już zwykle obiadki :hyper: ...takie ładne kawałki mięska!! Niam, niam - sam bym zjadł!!!:detective: 1.4.2006 polozylam sie po poludniu na chwilke i po obudzeniu stwierdzlam : "przestaje palic". A palilam dosc duzo - paczka dziennie na pewno. Moge powiedziec, ze juz sa dni, kiedy nie pomysle o papierosach :cheerful: I wiecie co? Czuje sie bardzo swobodna. podziwiam i gratuluje teściowa nie pali trzeci tydzień i ok ale slodycze idą tonami jak ja nie paliłam przez pół roku to codziennie śniła mi się paczka Malboro light jak mnie goni na takich krótkich nóżkach niestety dogonila mnie na jawie:banghead: Cytat: Napisane przez ALVARO podziwiam i gratuluje teściowa nie pali trzeci tydzień i ok ale slodycze idą tonami jak ja nie paliłam przez pół roku to codziennie śniła mi się paczka Malboro light jak mnie goni na takich krótkich nóżkach niestety dogonila mnie na jawie:banghead: mnie dogonilo 14 kilo:banghead: ale wole tak,niz wrocic do tych terorystow malych bialych. ...ci co nie mają cukrzycy mogą w zamian jeść albo uprawiać inne hobby żywieniowe. A ja - stary cukrzyk??? Chyba, że zacznę chlać... Na razie uprawiam spacery z Ramciem i palę fajkę:detective: ...chociaż ostatnio na wystawie we Wrocławiu Danuta zdziwiła się, że zobaczyła mnie z papierosem a nie fajką...:detective: Cytat: Napisane przez sava mnie dogonilo 14 kilo:banghead: ale wole tak,niz wrocic do tych terorystow malych bialych. Tak trzymaj Sava :thumbsup::thumbsup::thumbsup: wszystko jest lepsze od tych małych,białych..fuj:fight: A sama kiedys paliłam:lookaround::shhh: Cytat: Napisane przez ALVARO zastanawiam się w czymby tu gotować żeby robić to raz na dwa dni:rotfl: Proponuje zakupic takie gary metalowe dla gastronomii , spokojnie znajdzie sie i 20 litrowy i wiekszy:rotfl: Cytat: Napisane przez Archisia Proponuje zakupic takie gary metalowe dla gastronomii , spokojnie znajdzie sie i 20 litrowy i wiekszy:rotfl: A zmiesci sie na takiej nie gastronomicznym palniku?:-) zastanawiam się czy wszystkie psy zaczęły tak wciągać na zimei my jesteśmy wyłąćznie na naturalnym ( karma u mnie jaka by nie była schodzi marnie ) ponieważ karmię naturalni badam psom krew i wszystko jest w najlepszym porządku . Ponieważ coco jest coraz większa a alvaro nabiera masy zwiększyłam im racje do trzech kilo mięsa ( na dwa psy ) i 600g ryżu oprócz tego oczywiście dodatki wszystko znika a ja czuje że jakby dostaly więcej to też by zniklo:dizzy:wydaje mi się że teraz zaczęły jeść strasznie dużo wypróżnianie też o.k. ale nie CHCE PRZESADZIĆ:misspeak: czy wasze odkurzacze też tak wciągają:duh: Do niedawna nie mogłam zmusić mojego Ramzia do jedzenia, jak zjadł połowę togo co powinien, to był sukces. Aż tu nagle, od jakiegoś miesiąca, odchodzi od miski głodny, równocześnie zrobił się też bardziej aktywny, wręcz pełen wigoru. Weterynarz kategorycznie więcej nie kazał mu dawać, chwali, że pies nie jest zapasiony. Trochę mi go jednak szkoda, gdy zagląda do tej pustej michy, a potem tęsknym wzrokiem patrzy na mnie. Alvaro-generalnie zasada w zywieniu naturalnym jest 3:3:3 mieso+wypelniacz+warzywa.Ja swoim nie gotuje ale Gala jest na zywieniu naturalnym -BARF.wypelniaczy nie dostaje,tylko owoce,zmiksowane warzywa surowe i kosci z miesem i chrzesciami na surowo .3 kilo miesa na jeden dien na 2 leony to raczej przyduzo -zalezy jeszcze jakie mieso ,pamietaj ze mieso ma duzo fosforu . wlaśnie mie się tak wydaje że dużo mięso nie zawiera dużo fosforu to które daję ( są na wołowinie ) z tego co mi wiadomo najwięcej fosforu ma kurczak u mnie też tak dostają z ryżem marchwią i lnem ale jeszcze nigdy aż tak apetyt im nie dopisywał i tak właśnie sobie myślałm że to zima napewno tak wplywa na ich ciągły głód tak,zima na pewno ,ale ja bym Ci radzila trzymac te proporcje 3:3:3 :misspeak:.Moje tez zra na potege teraz ,Baloo na diete sie nadaje:dizzy: a mój wybrzydza i wybrzydza - chyba go rozpiściliśmy :awesome: Mój też wybrzydzał, ale byliśmy nieugięci, jeśli rano nie zjadł, zabieraliśmy mu miskę i chodził głodny do wieczora. Trwało to nie więcej niż 3-4 dni i teraz nie ma z jedzeniem żadnego problemu. Chętnie zjadłby więcej niż dostaje. właśnie mój hodowca mówi że leon może się sam zagłodzić jak mu stoi pełna micha żarcia - tego nie robimy a i tak od niechcenia je, choć miewa takie okresy że pożera wszystko my też zabieraliśmy miskę i bylo tylko gorzej ja karmie psy gotowanym i okolo długo jest w miskach a jak się skończy to dokładam jakoś nic się nie marnuje psy wciągają z apetytem wyglądają i rozwijają się b.dobrze wlos zdrowy kupy ładne krew o.k. także nie ma reguły psy u arimy też mają prawie ciągle żarcie i też sobie dobrze wyglądają ja tam bym nie chciałą mieć tylko talerza przez pięć minut bo akurat w tym momęcie może mi się nie chcieć jeść a potem mam pół dnie przymierać głodem? a jeżeli jeszcze pies to niejadek to dla mnie takie postępowanie skuracza mu żołedek . znacie to uczucie jak nie jecie cały dzień i jestecie bardzo głodni i wieczorem dadzą wam wielki talerz to nikt nie da rady zjeść dużo co kraj to obyczaj ;-) a żołądki raczej te same:rotfl: Mnie powiedziano, że jak pies nie będzie jadł nawet kilka dni, to nic mu się nie stanie. Taki powrót do natury, gdy też nie każdego dnia trafiło mu się coś do jedzenia. Cytat: Napisane przez danka-27 Mnie powiedziano, że jak pies nie będzie jadł nawet kilka dni, to nic mu się nie stanie. Taki powrót do natury, gdy też nie każdego dnia trafiło mu się coś do jedzenia. nasz vet mówi to samo. latem od Luny wiecej z miski zjadały wroble :) od ok. mc zjada od razu całe porcje suchej karmy i wyglada ze zjadła by jeszcze :) mysle ze nie trzeba przejmowac sie ze mamy niejadka. oczywiscie trzeba wiedziec czy i ile psiak je lecz jesli tylko grymasi przy jedzeniu nie nalezy go przekupywac smakołykami dodawanymi do jedzenia. nie psujmy natury. Cytat: Napisane przez Wroc_Luna nasz vet mówi to samo. latem od Luny wiecej z miski zjadały wroble :) od ok. mc zjada od razu całe porcje suchej karmy i wyglada ze zjadła by jeszcze :) mysle ze nie trzeba przejmowac sie ze mamy niejadka. oczywiscie trzeba wiedziec czy i ile psiak je lecz jesli tylko grymasi przy jedzeniu nie nalezy go przekupywac smakołykami dodawanymi do jedzenia. nie psujmy natury. dokładnie to właśnie mi hodowca powiedział...pies musi być głodny przed swoją porcją wręcz o nią walczyć - z tym to trudno u nas - on oczywiście i tak wie że dostanie wtedy i wtedy ;-) to mądre stworzenia, raz mu nie daliśmy i się obraził straszliwie madre, madre :) o 20 Luna stoi pod drzewiami kuchni i czeka :) na zegarze sie zna czy co? :) rano za to spi i na widok miski przeciaga sie i dopiero wstaje. A słyszeliście może, żeby niejadkowi podgrzać suchą karmę przez chwilę w mikrofalówce, bo wtedy bardziej śmierdzi mięsem i pies chętniej je? Kiedyś tak zrobiłam i nie wiem czy się sprawdziło, czy akurat w tym dniu psu apetyt wrócił. Na szkoleniu tak nam powiedzieli. Danka-a slyszalas o tym ze mikrofalowka zabija wszelkie skladniki odzywcze???????????:newidea:.Ja mam mikrofale w domu ktora uzywam od swieta i odgrzewam sobie cos tam do zarcia,ale ani mojemu dziecku ani mojemu psu bym nie wsadzila zarcia do mikrofali:eyebrows:.wole zeby im mniej pachnialo ,moga sobie nie zjesc-nikt ich nie zmusza,ja wiem ze leony to wybredne bestie i jak nie chca-laski bez,jutro zjedza:shhh: To dobrze, że mój od jakiegoś czasu je bez specjalnego zachęcania. zimno sie zrobilo:rotfl: wiec nie trzeba zachecac:rotfl: Cytat: Napisane przez danka-27 A słyszeliście może, żeby niejadkowi podgrzać suchą karmę przez chwilę w mikrofalówce, bo wtedy bardziej śmierdzi mięsem i pies chętniej je? Kiedyś tak zrobiłam i nie wiem czy się sprawdziło, czy akurat w tym dniu psu apetyt wrócił. Na szkoleniu tak nam powiedzieli. Mnie kiedyś jajko wybuchnęło w mikrofalówce. Od temtej pory nawet nie zbliżam się do tego urządzenia. Od wczoraj męczą mnie wyrzuty sumienia za ową mikrofalówkę. Tym bardziej, że sobie tylko czasami kawę w niej podgrzeję. Na szczęście Ramzesowi też wiele razy w niej nie podgrzewałam i tylko przez 45 sekund. Może wiele nie stracił. Cytat: Napisane przez Fausto1 Mnie kiedyś jajko wybuchnęło w mikrofalówce. Od temtej pory nawet nie zbliżam się do tego urządzenia. Mnie kiedyś truskawki wystrzeliły z pierogów, a mój brat pewnego razu włożył masło w złotku i wyglądało to, jakby jakaś straszna burza rozpętała się wewnątrz. A ja mam pytanie... Ile razy w tygodniu można dać psiakowi surowe żółtko??? Mój Kastor je uwielbia... a ja nie chciałabym przesadzić. Wiem, że nie daje się surowego białka... też jesteście tego zdania? ja daje surowe żóltka oczywiście wiejskie trzy cztery razy w tygodniu moje psy też je uwielbiają:yes: myślę że spokojnie tyle razy możesz mu dawać kiedyś słyszaląm że można nawet codziennie ale ja daję jeszcze inny nabial i nie chcę przesadzić a tak naprawdę to karmię psy tak jak ,mi serce dyktuje i nie mam jakiś ściśle ograniczonych norm a z tego co zdążyłam zauważyć w poznaniu to kastorek bardzo lądnie wygląda i napewno nic mu nie brakuje Cytat: Napisane przez Dyta A ja mam pytanie... Ile razy w tygodniu można dać psiakowi surowe żółtko??? Mój Kastor je uwielbia... a ja nie chciałabym przesadzić. Wiem, że nie daje się surowego białka... też jesteście tego zdania? Niezwykle interesujący temat. Żadnych badań na temat wpływu składników jajek na zdrowie psa pewnie nie ma i jakiekolwiek rozważania na ten temat są tylko spekulacjami. Możnaby powiedzieć, że skoro zarówno dzicy przedkowie jak i współczesne psy chętnie jedzą jajka to pewnie są dla nich zdrowe i nie ma przeciwwskazań żeby je psom dawać. No ale wychodząc z tego założenia można by powiedzieć, że skoro wielu ludzo od wieków chętnie i z przyjemnością pije gorzałę to pewnie jest dla nich zdrowa i nie ma żadnych przeciwskazań do jej konsumpcji, zwłaszcza, że jak niektórzy mówią "rozjaśnia im umysł":giggle1: Biochemia i metabolizm psa z pewnością różni się od metabolizmu człowieka ale aminokwas jest zawsze aminokwasem i ma święte prawo wywołać lekką bądź ciężką alergię, przynajmniej u niektórych psich osobników. A są jeszcze poważniejsze "długoterminowe" potencjalne problemy jak np. miażdżyca i wszystkie jej następstwa, włącznie z nadciśnieniem tętniczym i zawałem serca. Na jajczanej diecie pies może doraźnie świetnie wyglądać, głównie jeśli chodzi o sierść ale ryzyko odebraniu psu zdrowia jest wg mnie zbyt duże żeby jajka mogły stanowić rutynowy składnik diety. Wydaje się, że jedno żółtko tygodniowo to max na co można sobie pozwolić. Na koniec ciekawostka "ludzka" ale nie można wykluczyć, że u psów jest ten sam efekt. Z racji moich obowiązków zawodowych bardzo często badam kandydtatów na zawodowych żołnierzy. Kiedy jest nabór do oddziałów specjalnych to ok.80% kandytatów to napakowane góry mięsa po ciężkich przejściach na siłowniach. Ok. 90% z nich zostaje odrzucona z dwóch powodów..pierwszy to zniszczone stawy, drugi to uszkodzone wątroby. Bardzo wielu z nich kiedy dowaiduje się, że nie będzie służyć w oddziałach specjalnych z powodu zniszczonej wątroby mówi, że to z powodu dużej ilości jajek w diecie. Trudno jednoznacznie powiedzieć czy tak jest naprawdę (zwłaszcza, że delikatnie mówiąc inny "koks" też nie jest im obcy) ale kulturyści to ludzie zapatrzeni we własne ciało i dużo na ten temat wiedzą. I skoro wielu z nich niezależnie do siebie mówi to samo to chyba jednak coś musi być na rzeczy.. Psu..jedno żółteczko tygodniowo..więcej bym nie dawał.. Cytat: Napisane przez ALVARO ja daje surowe żóltka oczywiście wiejskie trzy cztery razy w tygodniu moje psy też je uwielbiają:yes: myślę że spokojnie tyle razy możesz mu dawać kiedyś słyszaląm że można nawet codziennie ale ja daję jeszcze inny nabial i nie chcę przesadzić a tak naprawdę to karmię psy tak jak ,mi serce dyktuje i nie mam jakiś ściśle ograniczonych norm a z tego co zdążyłam zauważyć w poznaniu to kastorek bardzo lądnie wygląda i napewno nic mu nie brakuje Dzięki za miłe słowa!! :wave: Niestety po moich wcześniejszych doświadczeniach wole już pytać o wszystko… Muszę się do czegoś przyznać… :banghead: Mam jeszcze drugiego psa „w typie” husky. Nazywa się Mokat – jako jedyny piesek z miotu był brązowy. Od szczeniaka karmiony był RC – był śliczny ciemnobrązowy, puszysty… i oczywiście (co u mnie jest już tradycją) – niejadek. Niestety karmy ubywało coraz mniej.. próbowałam go przegłodzić… oczywiście wygrał! Kupowałam różne karmy, gotowanie, puszki… CUDA! W końcu trafiłam na karmę, którą z pomieszanym gotowanym był łaskaw zjeść… pomyślałam sobie – to nic że karma tania – jest już dorosłym psem, jest zdrowy a skoro chce wspomóc budżet domowy to tylko się chwali. I cóż najpierw było wszystko OK, późnie z jego sierścią zaczęło się coś dziać… matowa, krótka, szorstka jasnoruda… nie wiedziałam co się dzieje. Weterynarz stwierdził, że „ma to w genach” – racja, wszak to kundel!!! Nie mam pewności co do ojca, choć niby widziałam rodziców. I już pogodziłam się z tym faktem (od dwóch lat tak wyglądał)… ale coś mnie tknęło. Od czerwca zaczęłam mu dawać tę samą karmę co Kastorowi… o dziwo nawet mu smakowała… Kiedyś przyjechał nasz kolega… nie widział Mokata miesiąc i mówi „a wy to z Kastorem jedziecie na wystawę do Kielc czy z Mokatem?”:cant-believe: Znów jest śliczny puszysty, ciemnobrązowy PIĘKNY!!!! Nie miał tego w genach… pańcia go tak urządziła!!! :muttering: Teraz to już wole o wszystko pytać!!! że skoro wielu ludzo od wieków chętnie i z przyjemnością pije gorzałę to pewnie jest dla nich zdrowa i nie ma żadnych przeciwskazań do jej konsumpcji, zwłaszcza, że jak niektórzy mówią "rozjaśnia im umysł":giggle1: niesądze żeby kto kolwiek pil gorzołę dlatego, że jest smaczna:mind-blowing: człowiek wybiera ją z zupelnie innych pobudek a raczej psa lubiącego gorzołę niespotkalam wiec te rozważania akurat nie przemawiają do mnie wogóle kiedyś kazali nam nie jeść margaryny ani smalcu ani jajek potem swój sukces świętowałą dieta dr. Kwaśniewskiego którą też póżniej zlinczowano :dizzy: jak człowiek mialby się na tym opierać co mówią to by zwariował i tak by nic nie wiedział ja się opieram na wląsnych doświadczeniach i rozumie:newidea: i z efektów jestem zadowolona a na cytowany bełkot zatykam uszy bo za chwile inne źródla i media podadzą zupełnie co innego ale jak ktoś nie umie wląsnego zdania sobie wyrobić to jest mi go poprostu żal. dyta jesteś najlepszym przykladem pytałąś i dostaląś odpowiedź że pies ma to w genach poszłąś za sercem i rozumem i co? Tak naprawdę to sama musialąś do tego dojść żeby pomóc psu nie raz przechodziląm przez to pieklo z różnymi zwięrzętami i gdybym sama nie myślał strach pomyśleć...... Alvaro jestem naprawde szczęśliwa, że moje dwa słodkie misie mieszkają u Ciebie:hug:,że nie słuchasz takich mundrusiów:laughing:I pewnie one wyglądają jak wyglądają właśnie dzięki Twojemu zdrowemu podejsciu do życia!:goodvibes: Prosze poczytajcie tutaj dlaczego nie nalezy dawac psu surowego bialka. http://home.arcor.de/rms_pl/awidyna/awidyna.html Surowe zoltka mozna i wiekszosc psow je uwielbia , co wcale nie znaczy ze nalezy je dawac codziennie. archisia są rzeczy których nikt nie kwestinuje ja przecież nie daje bialka :misspeak: tak samo jak oczywiście cebuli . No właśnie:veryhappy: A w dobrych karmach są całe jaja i psy to jedzą codziennie. Straszenie uszkodzeniem wątroby przez jajka to już komedia:rotfl:Czym są te jajka w porównaniu z całą chemią która znajduje sie w suchych karmach??? I jeszcze dodam, ze moje psy bardzo lubią jajecznice z bułeczką:veryhappy: Żyją, są zdrowe, apetyt im dopisuje i ich wątroby mają się świetnie:veryhappy: Cytat: Napisane przez ALVARO że skoro wielu ludzo od wieków chętnie i z przyjemnością pije gorzałę to pewnie jest dla nich zdrowa i nie ma żadnych przeciwskazań do jej konsumpcji, zwłaszcza, że jak niektórzy mówią "rozjaśnia im umysł":giggle1: niesądze żeby kto kolwiek pil gorzołę dlatego, że jest smaczna:mind-blowing: człowiek wybiera ją z zupelnie innych pobudek a raczej psa lubiącego gorzołę niespotkalam wiec te rozważania akurat nie przemawiają do mnie wogóle kiedyś kazali nam nie jeść margaryny ani smalcu ani jajek potem swój sukces świętowałą dieta dr. Kwaśniewskiego którą też póżniej zlinczowano :dizzy: jak człowiek mialby się na tym opierać co mówią to by zwariował i tak by nic nie wiedział ja się opieram na wląsnych doświadczeniach i rozumie:newidea: i z efektów jestem zadowolona a na cytowany bełkot zatykam uszy bo za chwile inne źródla i media podadzą zupełnie co innego ale jak ktoś nie umie wląsnego zdania sobie wyrobić to jest mi go poprostu żal. W kwestii picia gorzały zawsze wydawało mi się, że pije się ją ze względu na smak skoro robią gorzałe w różnych smakach ale sprzeczał się nie będę bo skoro piszesz, że człowiek wybiara ją z innych pobudek to pewnie temat jest ci bliski i wiesz co mówisz.. Oczywiście, że powinnaś opierać się na własnych doświadczeniach i rozumie bo tylko wybitne rozumy ogarniają to co w innych, mniej wybitnych rozumach budzi wątpliwości. Biorąc sprawę retrospektywnie dochodzę do konkluzji iż twoje aforyzmy na mój temat są trywialne i infantylne , twoja infantylna mętalność nie obliguje co do mojej inteligencji a i tak pływasz dla mnie w zbyt płytkim basenie intelektualnym aby móc zemną polenizować na jakikolwiek temat Cytat: Napisane przez Archisia Prosze poczytajcie tutaj dlaczego nie nalezy dawac psu surowego bialka. http://home.arcor.de/rms_pl/awidyna/awidyna.html Surowe zoltka mozna i wiekszosc psow je uwielbia , co wcale nie znaczy ze nalezy je dawac codziennie. a moje jedza cale jajka ze skorupka czesto i ..zyja:misspeak: Cytat: Napisane przez daliigala a moje jedza cale jajka ze skorupka czesto i ..zyja:misspeak: Żyją mają się dobrze i dobrze wyglądają:wave: Cytat: Napisane przez arima No właśnie:veryhappy: A w dobrych karmach są całe jaja i psy to jedzą codziennie. Straszenie uszkodzeniem wątroby przez jajka to już komedia:rotfl:Czym są te jajka w porównaniu z całą chemią która znajduje sie w suchych karmach??? To, że w tzw. "dobrych karmach" są całe jajka to nie oznacza jeszcze, że powinny tam być. I jeśli tam są tzn., że to nie jest dobra karma. Po pierwsze nikt nie straszy uszkodzeniem wątroby przez jajka tylko rozważa taka mozliwość. Po drugie czy jest to komedia czy nie może roztrzygnąć i to tylko w pewnym zakresie biopsja wątroby psa przyżyciowa lub posmiertna. Twoje zdanie nie ma tu żadnego znaczenia bo nie jest oparte na żadnych racjonalnych przesłankach. nie możliwe że skląd najdroższych i najbardziej polecanych przez hodowców karm nie jest oparty na " racjonalnych przesląnkach " tylko wyzsany z palca:misspeak: Dyta jakbyś miała wątpliwości co do jajek i innych rzeczy które wolno a których nie wolno, to zaczym zaczniesz się obawiać po takich tekstach to poczytaj sobie ciekawy wątek tutaj:cheerful: http://www.forum.molosy.pl/showthrea...025#post328025 skorupkę też daję... to takie chipsy Kastora :rotfl: I bardzo dobrze:veryhappy:Super przyswajalne naturalne wapno:cheerful: Cytat: Napisane przez arima Dyta jakbyś miała wątpliwości co do jajek i innych rzeczy które wolno a których nie wolno, to zaczym zaczniesz się obawiać po takich tekstach to poczytaj sobie ciekawy wątek tutaj:cheerful: http://www.forum.molosy.pl/showthrea...025#post328025 Cytowany przez ciebie post jest z 14.6.07 a dzisiaj jest 23.11.07. Niektórzy przez 6 miesięcy są w stanie się sporo w danej kwestii nauczyć. Ale oczywiście nie wszyscy... to może zaczekaj jeszcze sześć miesięcy i znowu się poucz Jakoś nie sądze, abyś był w stanie się czegokolwiek nauczyć..zwłaszcza kultury. Ten tekst o wódce i Alvaro dobitnie o tym świadczy A teraz z niecierpliwością czekamy aż pojawi się nasza forumowa gerta czu też Berta której tak długo nie było i jakoś żadne inne tematy jej nie interesowały ale wierze gorąco że ma wiele do powiedzenia w sprawie jajek:awesome: Cytat: Napisane przez arima Jakoś nie sądze, abyś był w stanie się czegokolwiek nauczyć..zwłaszcza kultury. Ten tekst o wódce i Alvaro dobitnie o tym świadczy Cytat: Napisane przez arima No wiesz..zależy z jakiego punktu sie patrzy...Ja gdyby nie Jaro nigdy w życiu nie domyśliłabym się z jaką mendą pisze posty. O twojej kulturze nawet nie wspomnę. To po prostu salony Wersalu :laughing5: Cytat: Napisane przez Fausto1 O twojej kulturze nawet nie wspomnę. To po prostu salony Wersalu :laughing5: Po twoich oszczerstwach nazwanie ciebie mendą to delicja Cytat: Napisane przez Fausto1 Mnie kiedyś jajko wybuchnęło w mikrofalówce. Od temtej pory nawet nie zbliżam się do tego urządzenia. jak to możlwe że znasz się na tylu róznych rzeczach tak wybitni:idea2: a wtemaci który jest dla ciebi chlebem powszednim ( fale ) nie masz zielonego pojęcia na tych wszystkich twoich seminariach zjazdach szkoleniach czy kursach w stanach czy też w europie nikt cię nie nauczyl co zrobi jajko w mikrofalówce mi się wydawalo że w szóstej klasie podstawówki na fizyce to było:dizzy: Cytat: Napisane przez arima Po twoich oszczerstwach nazwanie ciebie mendą to delicja Menda czyli wesz łonowa (łac.phitrius pubis) bardzo sympatyczne zwierzątko. W takim miłym środowisku bytuje..:laughing: Ciekawe, czy równie chetnie u każdego? Może ma jakieś preferencje? A może czegoś nie lubi? Np. grubasów z przetłuszczonymi włosami? :laughing: :cant-believe::cant-believe: Cytat: Napisane przez ALVARO jak to możlwe że znasz się na tylu róznych rzeczach tak wybitni:idea2: a wtemaci który jest dla ciebi chlebem powszednim ( fale ) nie masz zielonego pojęcia na tych wszystkich twoich seminariach zjazdach szkoleniach czy kursach w stanach czy też w europie nikt cię nie nauczyl co zrobi jajko w mikrofalówce mi się wydawalo że w szóstej klasie podstawówki na fizyce to było:dizzy: W tym dniu jak w szóstej klasie uczyli nas gotować jajka na mikrofalach ja byłem na wagarach. Znacznie bardziej wolałem chemię, zwłaszcza organiczną i nigdy jej nie opuszczałem bo miałem nadzieję, że nas nauczą jak sie robi bimber o róznych smakach :laughing: Ale nie nauczyli..Musiałem sam sie nauczyć :rotfl: Wiecie co, a może załóżcie sobie jakiś topik pt: "Wzajemne obrzucanie błotem"? Bo mnie się w domu tak długo ładuje każda strona, że czasem czasu szkoda na czytanie kolejnych obelg... Przynajmniej wtedy będzie można spokojnie go pominąć :duh:. Cytat: Napisane przez Mad Wiecie co, a może załóżcie sobie jakiś topik pt: "Wzajemne obrzucanie błotem"? Bo mnie się w domu tak długo ładuje każda strona, że czasem czasu szkoda na czytanie kolejnych obelg... Przynajmniej wtedy będzie można spokojnie go pominąć :duh:. Sorry, ja nie szukałem zwady na forum i do dzisiaj milczałem ale od dzisiaj nie będę milczał. Na jedno zdanie alvaro albo arimy bedzie pięć moich. Ja ich postów nie komentowałem i one nie muszą komentować moich. To wszystko. Cytat: Napisane przez arima No właśnie:veryhappy: A w dobrych karmach są całe jaja i psy to jedzą codzienne Czy bialko w tej karmie jest nadal surowowe ? Jestem wkurzona:shiftyeyes: Kochani dawajcie swoim psiutom surowe jajka nawet kilka razy dziennie a ja sobie poczekam na efekt. Zmierzwiona siersc trudna do rozczesania, siersc lamliwa, kruszaca sie w czasie czesania, swedzace zmiany skorne, siersc wypadajaca itp. ZYCZE POWODZENIA, ja psami zajmuje sie od 30 lat i mysle , ze to co mam do powiedzenia to "pikus" tu uklon w strone bardziej doswiadczonych.Zanim sie wypowiem w jakims temacie kontrowersyjnym staram sie znalezc zrodlo ,ktore w sposob naukowy wyjasni moj punkt widzenia, tak bylo i w temacie bialka jaja, czy ktos pokusil sie o przeczytanie tego tekstu do ktorego link zamiescilam ? NO ja:misspeak: Trzebaby chyba Olgę bardzo poprosić:idea-new::detective: Mnie kiedyś uczono, że w białku jaja znajduje się związek wysoce toksyczny - awidyna - która u nas neutralizowana jest przez biotynę = witaminę H. Gotowanie też pododuje rozkład tej toksyny. Co do transformacji awidyny w ustroju psa - Olga: POMÓŻ NAM!!!:detective: embe - nie wiem czy pomogę :idea-new: W literaturze wet generalnie temat jajek jest nieporuszany, a w kontekście jedzenia są różne szkoły, generalnie dawać ale bez przesady. Coś jak z roślinkami, najlepiej rośną jak się nie przelewa i nie przesusza hihihihih Jeżeli chodzi o proces "karm przemysłowych" i jajka, to są to głównie skorupy jajek. Nawet jeżeli są to jajka surowe (a tego nikt nie zagwarantuje), to proces kształtowania granulek - przechodzenia przez spieniacz i suszacz przebiega w 160 C a dopiero potem granulat jest natryskiwany dodatkami witaminowymi, smakowymi i zapachowymi. Ciekawe co? Czyli zawartość witamin w karmie nie wynika jakby z zawartości granulki a z płynu natryskującego. Tak piszą w książkach o technologii produkcji karm dla psów - bardzo ciekawa i mrożąca krew w żyłach lektura. Ale wracając do tematu jajek, to jajko jakie by nie było to po 160 C ma "zabite" wszelkie witaminy. Kiedyś coś takiego pisałam o jajkach, Cytat: Napisane przez Olga Z tego co zauważyłam są rożne szkoły i generalnie więcej jest przeciwników niż zwolenników dawania surowych jajek, zwłaszcza białka ze względu na zawartość awidyny "czynnika blokującego działanie biotyny (wit. H), wywołujący jej niedobory, co powoduje uczucie senności i braku energii oraz zapalenie skóry. Najwartościowsze są jaja na miękko i w jajecznicy" To są fajne informacje - http://samozdrowie.interia.pl/dietet...ews?inf=535861 "co skrywa skorupka Średniej wielkości jajko kurze waży 50 g i zawiera: białko 6 g surowca najwyższej jakości, lepszego niż to z mięsa lub mleka, bo w całości wykorzystywanego przez organizm tłuszcz 5 g - tylko 10% wagi! cholesterol 300 mg węglowodany 0,5 g - tyle, co nic minerały 65 mg potasu, 25 mg wapnia 100 mg fosforu i 1 mg żelaza witaminy A - 500 Kg; B12 - 1,65 Kg energia 70 kcal. Oddzielone od żółtka białko (jedno = 30 g) to doskonały odchudzacz, bo buduje mięśnie i nie tuczy. 10 ugotowanych białek to tylko 140 kcal! Żółtko (jedno = 20 g) jest nie mniej cenne: zawiera witaminy z grupy B oraz E i A, minerały, kwasy tłuszczowe nasycone i nienasycone. Obecność fosfolipidów i lecytyny czyni żółtko lekkostrawnym, a lecytyna prócz tego obniża wchłanianie cholesterolu! Jesteś osłabiona, a twoje nerwy są w złej formie? Znaczy to, że brakuje ci żelaza, magnezu i witamin B. Dodawaj żółtka do zup, kasz, roślin strączkowych i zapiekanek; w ten sposób najszybciej dostarczysz sobie brakujących składników odżywczych." i http://dieta-metaboliczna.com/jajka.html "...Spożycie jednego jajka dziennie pokryje zaledwie 3% zapotrzebowania na energie przez dorosłego mężczyznę i ok. 4% kobiety. Białko zawarte w jajku jest wysoko wartościowe jako ze zawiera wszystkie niezbędne do funkcjonowania organizmu aminokwasy. Jajka zawierają prawie wszystkie witaminy za wyjątkiem witaminy C. Są doskonałym zródłem wszystkich witamin z grupy B, witaminy A, zawierają spore ilości witaminy D i nieco witaminy E. Zawierają one tez większość minerałów, które konieczne są dla funkcjonowania zdrowego organizmu. Zwłaszcza jodu niezbędnego dla prawidłowego funkcjonowania tarczycy, zawierają też fosfor niezbędny dla zdrowych kości. Jajka również dostarczają spore ilości cynku niezbędnego dla prawidłowego wzrostu, zwalczania infekcji oraz gojenia ran. Następny ważny minerał to selen, który jest ważnym antyoksydantem, oraz wapń potrzebny dla naszego kośćca i funkcjonowania nerwów. Jajka zawierają tez znaczna ilość żelaza witalnego składnika czerwonych ciałek krwi. Następna wątpliwość to czy powinno spożywać surowe jajka z białkiem czy tylko same żółtka. Popularny dogmat dietetyczny głosi że, ponieważ białko jajka zawiera glikoproteinę zwana advin, która ma właściwości wiązania się z biotyną (jedna z witamin grupy B), co w wyniku może doprowadzić do niedoboru biotyn. Wydawałoby się ze najlepszym rozwiązaniem byłoby gotowanie białka, które kompletnie eliminuje advin, jednak operacja ta spowoduje również zniszczenie pozostałych protein. Jednak najnowsze badania wykazują, że, ponieważ żółtko zawiera najwyższą znaną w przyrodzie koncentrację biotynu nie zachodzi obawa doprowadzenia jego niedomiaru. Niema wątpliwości że jajka to najdoskonalsze źródło pokarmu, jakie możemy znaleźć na naszej planecie, oczywiście mówimy o jajkach dobrej jakości nie pochodzących z przemysłowych ferm. Możemy je spożywać w każdej postaci pamiętając tylko o tym ze trącą one wartości odżywcze w czasie gotowania, należy wiec ograniczyć jajka na twardo znacznie lepszym wyborem są gotowane na miękko, lub smażone ( sadzone) na oleju oliwkowym lub kokosowym, jako ze oleje te cechują się dobra stabilnością chemiczna w czasie podgrzewania. " Ale przecież psowate nadal jedzą jaja surowe, bo tylko takie znajdują w gniazdach. Ale zjadają raz dużo, o ile dużo znajdzie, a potem już nie, no chyba, że kurnik jest blisko hihihihihi. Ja daję moim psom jajka w każdej postaci i nie widzę jakoś znacznej różnicy. Przecież ... jajko trawi się kilka godzin im mniej ścięte tym dłużej, możemy nawet przyjąć, że niech to będzie 8 godzin, to po strawieniu awidyna już nie działa. Więc, jeżeli co jakiś czas nasz pies dostanie jajo surowe (raz dwa razy w tygodniu) to nie będzie cierpiał na niedobory biotyny, bo uzupełni je w międzyczasie w inne dni. Dla sierści ważny jest bardzo cynk nawet ważniejszy niż biotyna, tak samo jak nienasycone kawasy tłuszczowe omega 3 i omega 6, vit C itd więc pełna gamma do wyboru do koloru. Gdy pojawiają się problemy z sierścią zawsze zaczyna się suplementację od kwasów omega i cynku a biotynę dopiero potem. Czasami wskazuje się również na duże znacznie miedzi, witaminy C i witaminy E w regulacji prawidłowego działania funkcji skóry. Nigdzie nie znalazłam, czy psowate się na dłuższą metę nie przystosowują do większej ilości jajek. Bo przecież, przewód pokarmowy psa, który jeżeli dostaje ziemniaki, których nie trawi to po jakimś czasie uczy się trawić skrobię i radzi sobie z tym znakomicie. Gdyby tak nie było to, wszystkie psy na wsi by umarły z głodu. Myślę, że jajo surowe co jakiś czas nic złego psu nie zrobi a witaminy i substancje odżywcze naturalne, nieprzetworzone zawsze są najlepsze! Zapewniam, że nie wszyscy, którzy mieszkają na wsi i posiadają psa maja w zwyczaju karmić go ziemniaczanymi pomyjami pozostałymi po obiedzie. Chyba Danka żle Olge zrozumiałaś. Danka - bez nerwów, ja też wyprowadziłam się na zabitą dechami wieś i dobrze mi tu, ale ... ale ja karmie psy zupełnie inaczej niż pozostali mieszkańcy wsi. Przecież część z nich karmi psy tym, co dają świnią, a są i tacy, którzy wogóle nie karmią psa, a pies sam musi zapewnić sobie byt kłusując nocą. Tak to już jest. I tak dobrze jeżeli psa spuszczają z tego metrowego łańcucha, gorzej jak przekłują szczeniaka i wisi na nim do końca swoich dni, przymarzając w międzyczasie do kałuży wody zbierającej się pod deską opartą o stodołę zwaną bardzo szumnie budą. Nie wspominając już nawet o gotowaniu dla psa czy suchej karmie, której nikt nie kupi, bo na psa się nie wydaje, wystarczy, że raz w roku trzeba zapłacić 10 PLN szczepiąc na wściekliznę. Takie są realia wsi, które aż nadto dobrze poznałam niestety kilka lat temu, gdy tu przybyłam. Wcale nie znacznie lepiej jest w Warszawie ale może i lepiej, bo chociaż psa karmią i szczepią, bo inaczej "wstyd przed sąsiadami" Ech .... Dla mnie osobiście jedyna możliwością "normalnego funkcjonowania bez "schizy" jest niewidzenie. Reakcja wszystkich autochtonów na moje psy jest taka "..ale one muszą żreć, po co komu takie duże psy ..." Więc ziemniaki parzone są jednym z głównych pożywień psów wiejskich plus suchy chleb i popłukana kanka mleka - no niestety i to tylko u tych bardziej co dbających. Tak to już jest, a to, że są wyjątki i to zazwyczaj przyjezdne to już inna sprawa. Olga ma niestety racje. Często jeżdże na wieś i widze co się dzieje. My mówimy o leonbergerach- dużych, rasowych, wystawowych psach, które muszą ładnie wyglądać i być zdrowe. Psy karmione na wsi resztkami z obiadu, albo tym co znajdą nie można porównywać do naszych. Takim burkiem nikt nie nie przejmuje bo to tylko pies podwórkowy i dla większości właścicieli jeśli zdechnie to niewielka starata- wezmą innego od sąsiaki. Takie psy nie potrzebują też wiele do życia- kawałek cheba, troche ziemniaków, może jakiś kotlet z obiadu woda z kałuży i żyją. Pozatym kundelki są bardziej odporne na różne czynniki niż specjalnie stworzone przez ludzi rasowce. Takie psy poradzą sobie zawsze i wszędzie bo muszą. Co by się stało z leosiem gdyby dostawał cokolwiek? Myśle, że kości by nie były w stanie utrzymać takiej masy, sierść by zaczęła wypadać i robć się brzydka, łapałby różne choroby. Taką wiedze powinno się wyosić z prostej biologii własnych przemyśleń. O żywienu nie będę ię wypowiadała, bo aż takiej wiedzy nie mam. >>>Pati<<< Cytat: Napisane przez Archisia Czy bialko w tej karmie jest nadal surowowe ? Jestem wkurzona:shiftyeyes: Kochani dawajcie swoim psiutom surowe jajka nawet kilka razy dziennie a ja sobie poczekam na efekt. Zmierzwiona siersc trudna do rozczesania, siersc lamliwa, kruszaca sie w czasie czesania, swedzace zmiany skorne, siersc wypadajaca itp. ZYCZE POWODZENIA, ja psami zajmuje sie od 30 lat i mysle , ze to co mam do powiedzenia to "pikus" tu uklon w strone bardziej doswiadczonych.Zanim sie wypowiem w jakims temacie kontrowersyjnym staram sie znalezc zrodlo ,ktore w sposob naukowy wyjasni moj punkt widzenia, tak bylo i w temacie bialka jaja, czy ktos pokusil sie o przeczytanie tego tekstu do ktorego link zamiescilam ? Archisiu, nie ma powodu żeby się denerwować. Ludzie dzielą się na takich, którzy wiedzą albo jeśli nie wiedzą to się dowiedzą i na takich, którzy nie wiedzą i nie są skłonni dowiedzieć się. Bzdury, które tu padły na temat żywienia psów jajkami świadczą tylko tym, że można rozmnażać psy całymi latami a wiedzę na ten temat mieć taką samą jak w dniu w, którym roznożyło sie pierwszą sukę. Ludzi mi nie szkoda, szkoda mi tylko ich psów ba są od nich zależne. :laughing5: zdradzę ci tajemnice ja wcale ni karmie psó tylko wpuszczam je do kurnika i co upolują to zjedzą a jak nie upolują to jedzą tonyyyyyyyy jajek :laughing1: Cytat: Napisane przez Olga embe - nie wiem czy pomogę :idea-new: W literaturze wet generalnie temat jajek jest nieporuszany, a w kontekście jedzenia są różne szkoły, generalnie dawać ale bez przesady. Coś jak z roślinkami, najlepiej rośną jak się nie przelewa i nie przesusza hihihihih Jeżeli chodzi o proces "karm przemysłowych" i jajka, to są to głównie skorupy jajek. Nawet jeżeli są to jajka surowe (a tego nikt nie zagwarantuje), to proces kształtowania granulek - przechodzenia przez spieniacz i suszacz przebiega w 160 C a dopiero potem granulat jest natryskiwany dodatkami witaminowymi, smakowymi i zapachowymi. Ciekawe co? Czyli zawartość witamin w karmie nie wynika jakby z zawartości granulki a z płynu natryskującego. Tak piszą w książkach o technologii produkcji karm dla psów - bardzo ciekawa i mrożąca krew w żyłach lektura. Ale wracając do tematu jajek, to jajko jakie by nie było to po 160 C ma "zabite" wszelkie witaminy. Kiedyś coś takiego pisałam o jajkach, Ale przecież psowate nadal jedzą jaja surowe, bo tylko takie znajdują w gniazdach. Ale zjadają raz dużo, o ile dużo znajdzie, a potem już nie, no chyba, że kurnik jest blisko hihihihihi. Ja daję moim psom jajka w każdej postaci i nie widzę jakoś znacznej różnicy. Przecież ... jajko trawi się kilka godzin im mniej ścięte tym dłużej, możemy nawet przyjąć, że niech to będzie 8 godzin, to po strawieniu awidyna już nie działa. Więc, jeżeli co jakiś czas nasz pies dostanie jajo surowe (raz dwa razy w tygodniu) to nie będzie cierpiał na niedobory biotyny, bo uzupełni je w międzyczasie w inne dni. Dla sierści ważny jest bardzo cynk nawet ważniejszy niż biotyna, tak samo jak nienasycone kawasy tłuszczowe omega 3 i omega 6, vit C itd więc pełna gamma do wyboru do koloru. Gdy pojawiają się problemy z sierścią zawsze zaczyna się suplementację od kwasów omega i cynku a biotynę dopiero potem. Czasami wskazuje się również na duże znacznie miedzi, witaminy C i witaminy E w regulacji prawidłowego działania funkcji skóry. Nigdzie nie znalazłam, czy psowate się na dłuższą metę nie przystosowują do większej ilości jajek. Bo przecież, przewód pokarmowy psa, który jeżeli dostaje ziemniaki, których nie trawi to po jakimś czasie uczy się trawić skrobię i radzi sobie z tym znakomicie. Gdyby tak nie było to, wszystkie psy na wsi by umarły z głodu. Myślę, że jajo surowe co jakiś czas nic złego psu nie zrobi a witaminy i substancje odżywcze naturalne, nieprzetworzone zawsze są najlepsze! Mam dwa pytania: 1. Jaka jest zawartość poszczególnych frakcji tłuszczowców i cholesterolu w jajkach bo ma to zasadnicze znaczenie w przeciwieństwie do procentowej zawartości tłuszczu i cholesterolu podanej w tekście, która ma znaczenie zupełnie drugorzędne? 2. Jak wyglada ścieżka metaboliczna poszczególnych frakcji tłuszczowców i cholesterolu u psa i jaki ma ona wpływ na procesy ateromatyczne, które są bezpośrednią przyczyną skrócenia życia psa? Olga: Dzięki...:hug::detective: embe :hug::wave:A Ty dajesz jajka psom? Cytat: Napisane przez Fausto1 Mam dwa pytania: 1. Jaka jest zawartość poszczególnych frakcji tłuszczowców i cholesterolu w jajkach bo ma to zasadnicze znaczenie w przeciwieństwie do procentowej zawartości tłuszczu i cholesterolu podanej w tekście, która ma znaczenie zupełnie drugorzędne? 2. Jak wyglada ścieżka metaboliczna poszczególnych frakcji tłuszczowców i cholesterolu u psa i jaki ma ona wpływ na procesy ateromatyczne, które są bezpośrednią przyczyną skrócenia życia psa? Fausto - nie znam odpowiedzi na Twoje pytania ale bardzo chętnie przeczytam to, co nam na ten temat napiszesz, bo temat wydaje się fajny. Będzie to o tyle ciekawe, że odkąd prenumeruję gazety weterynaryjne i wszystkie książki wychodzące o tej tematyce na naszym rynku, a działo się to od 98-99 roku, o tyle nie znalazłam nigdzie żadnych szerszych informacji na ten temat. Generalnie słabo jest opisana tematyka żywienia a jeszcze słabiej przyswajania, żeby nie napisać, że nie jest poruszana. Szukam dla mnie niezwykle ważnej informacji, a mianowicie - co wpływa na przyswajanie cynku i biotyny. Nie możemy nigdzie znaleźć z weterynarzem sposobu, jak wpłynąć na to, aby organizm zaczął przyswajać cynk i biotynę a nie wydalał te związki bez wiązania lub słabo je wiązał. Będę wdzięczna za informacje na ten temat. Bo nie uzyskałam tej informacji nigdzie, na żadnej akademii, a wszędzie pisałam, nie tylko w Polsce. Nie wiedziałam, że tak dogłębnie i szeroko interesujesz się tematem odżywiania u zwierząt - super!. A widzę, że skoro zadajesz takie pytania to na pewno znasz na nie wyczerpująca odpowiedź. Bardzo się cieszę, że chcesz poszerzyć naszą wiedzę. A może wiesz jeszcze co wpływa na przyswajanie biotyny i cynku, jak zwiększyć wchłanianie o ile jest bardzo słabe, bo jest to dla mnie ważny temat. Cytat: Napisane przez Wroc_Luna Olga ma niestety racje. Często jeżdże na wieś i widze co się dzieje. My mówimy o leonbergerach- dużych, rasowych, wystawowych psach, które muszą ładnie wyglądać i być zdrowe. Psy karmione na wsi resztkami z obiadu, albo tym co znajdą nie można porównywać do naszych. Takim burkiem nikt nie nie przejmuje bo to tylko pies podwórkowy i dla większości właścicieli jeśli zdechnie to niewielka starata- wezmą innego od sąsiaki. Takie psy nie potrzebują też wiele do życia- kawałek cheba, troche ziemniaków, może jakiś kotlet z obiadu woda z kałuży i żyją. Pozatym kundelki są bardziej odporne na różne czynniki niż specjalnie stworzone przez ludzi rasowce. Takie psy poradzą sobie zawsze i wszędzie bo muszą. Co by się stało z leosiem gdyby dostawał cokolwiek? Myśle, że kości by nie były w stanie utrzymać takiej masy, sierść by zaczęła wypadać i robć się brzydka, łapałby różne choroby. Taką wiedze powinno się wyosić z prostej biologii własnych przemyśleń. O żywienu nie będę ię wypowiadała, bo aż takiej wiedzy nie mam. >>>Pati<<< Akurat tak się składa, że Ramzes jest naszym pierwszym "rasowcem". Nie zależy mi, aby święcił triumfy na wystawach, będziemy tak samo o niego dbali, jeśli nikomu się nie spodoba. Tak samo, jak dbaliśmy o nasze poprzednie zwykłe podwórkowe burki. To prawda, że rasowy pies wymaga większej troski. Zapewniam Cię jednak, iż nigdy nie byliśmy zwolennikami tezy, że jak pies chce zjeść, to niech sobie upoluje, a jak jakieś choróbsko w niego wejdzie, to również samo wyjdzie. Na wsi mieszkam od dzieciństwa i wiem, że często zwierzęta nie mają tutaj łatwego życia. Sama w dzieciństwie walczyłam z moją babcia, która maleńkiego psa chciała uwiązać na łańcuch, bo kopał dziury w ogródku. Ale błagam nie dzielcie świata na czarne i białe. Złych wiochowców, i dobrych miastowych, którzy przychodzą z pomocą udręczonym zwierzętom. Mój pierwszy pies to spadek po pewnej rodzinie z Poznania, dla których stał się zbyt kłopotliwy, więc oddali go na wieś do 80 letniego, niedowidzącego dziadka z początkami choroby psychicznej. Od niego trafił do nas, gdzie doczekał sędziwego wieku 19 lat. Nie wspomnę już o tych, które nie raz błąkały się po wsi wyrzucone z jakiegoś samochodu. Taka przybłędą jest nasz następny kundel Oskar. Ile też było , najpierw kaukazów, potem modnych rottweilerów zostawionych przez pana z miasta do pilnowania firmy, warsztatu itp. Miskę z jedzeniem czasami któryś z pracowników mu podrzucił, a częściej nikt, bo głodny pies to zły pies. Potem taki osobnik musiał być zastrzelony (nawet nikt nie chciał do niego podejść i humanitarnie uśpić), bo własnego pana nie poznał i zaatakował. I te metody "ostrzenia" stróżujących psów. Nie patrzcie na problem tak jednostronnie. Bardzo Was proszę. A to jeszcze nasze dwa wspomniane wiejskie burki. http://images28.fotosik.pl/117/67cea12400fab3bf.jpg http://images31.fotosik.pl/55/bf9179ed0613a8e4.jpg Nikt nie satra się patrzeć jedno stroninie ale wybacz mieszkaląm na wsi zabitej dechami pod samą śnieszką rok nie wytrzymaląbym tam ani dnia dłużej somsiad owszem porządny facet miał berneńczyka ciągnął z nim wózek piesek zadbany jeszcze ktoś kundelki w domu ale reszta koszmar dwa domu dalej pies powiesil się na lańcuchu bo płot chciał z budy przeskoczyć wyl pół nocy i nikt nie sprawdził reszta psów nie miałą łańcuchów dluższych niż dwa metry zatrzymaląm się kiedyś i pytam gospodarza jak ma na imię jego koń a on mi na to że Baśka no to ja mu mówię że przecież to wałąch na co on aha no to Wojtek ( dla uściślenia miał jednego konia) pytam dalej dlaczgo nie widział kowala od conajmniej roku a pan mi na to że wlesie pracuje koszmar jeden miał chyba 10 psów i wiecie jak się żywiły wieszał im wysoko nogę od świni który doskoczyl to się najadł wierzcie mi że tam animals nie zagląda :dizzy: ci ludzie nie opuszczają wsi bo nie mają po co jak ja psy odpinaląm i na spacery chodziląm to za wariatkę mnie wzieli i pytali czy taka robotna nie jestem że tylko się obijam . Jedno wiem napewno na wsi mieszkają dobrzy i xli tak jak w mieście różnica polega na tym że niestety na takich polskich wsiach jak tamta panuje kompletna ciemnota a ludzi z miasta kształconych i majętnych nie ma czym wytlumaczyć Być może moja wieś nie jest aż tak zabita dechami, bo co prawda PKS 4 razy dzienne dojeżdża, ale samochodem do granicy administracyjnej Poznania jedzie się niecałe 10 minut. Większość mieszkańców pracuje w Poznaniu, zwierząt typu świnia, krowa nikt nie trzyma, z tego co wiem kilka osób ma kury. Być może dlatego, mentalność jest tutaj trochę inna. Oczywiście że podpoznaniśkie wsie będą się różnić od dolnośląskich gdzie panuje okropna bieda tak jeszcze ludzie nie przeproeadzają się z miast dla spokoju chałupy się sypią i budy też trudno żeby było inaczej ja też mieszkam teraz na wsi ale łączącej się z lesznem i tu wszystkie psy mają dobrze przynajmniej te które znam są yorki bernardyny itd i kundelki tam jak babcia moja powidziala ile pies kosztuje to ją wyśmiali:laughing: i jest z tego powodu załąmana bo powiedziała że ją oszukaliśmy ona się chciala pochwalić ( jak to babcia co ma jej wnuczka) a przez to stałą się pośmiewiskiem wsi:misspeak: Cytat: Napisane przez Olga Fausto - nie znam odpowiedzi na Twoje pytania ale bardzo chętnie przeczytam to, co nam na ten temat napiszesz, bo temat wydaje się fajny. Będzie to o tyle ciekawe, że odkąd prenumeruję gazety weterynaryjne i wszystkie książki wychodzące o tej tematyce na naszym rynku, a działo się to od 98-99 roku, o tyle nie znalazłam nigdzie żadnych szerszych informacji na ten temat. Generalnie słabo jest opisana tematyka żywienia a jeszcze słabiej przyswajania, żeby nie napisać, że nie jest poruszana. Szukam dla mnie niezwykle ważnej informacji, a mianowicie - co wpływa na przyswajanie cynku i biotyny. Nie możemy nigdzie znaleźć z weterynarzem sposobu, jak wpłynąć na to, aby organizm zaczął przyswajać cynk i biotynę a nie wydalał te związki bez wiązania lub słabo je wiązał. Będę wdzięczna za informacje na ten temat. Bo nie uzyskałam tej informacji nigdzie, na żadnej akademii, a wszędzie pisałam, nie tylko w Polsce. Nie wiedziałam, że tak dogłębnie i szeroko interesujesz się tematem odżywiania u zwierząt - super!. A widzę, że skoro zadajesz takie pytania to na pewno znasz na nie wyczerpująca odpowiedź. Bardzo się cieszę, że chcesz poszerzyć naszą wiedzę. A może wiesz jeszcze co wpływa na przyswajanie biotyny i cynku, jak zwiększyć wchłanianie o ile jest bardzo słabe, bo jest to dla mnie ważny temat. Olga, ja tez nie znam odpowiedzi na te pytania i właśnie dlatego Ci je zadałem :cheerful: A tak jak napisałaś temat wydaje się byc godny zgłębienia bo nie jest tu mowa o czysto akademickich problemach tylko i czymś co ma bezpośredni wpływ na zdrowie i długośc życia naszych psów. Jeśli chodzi o przyswajanie cynku i biotyny..bardzo szczegółowy problem..jeśli chodziłoby o ludzi to przynajmniej wiedziałbym gdzie tego szukać i jeśli w źródłach, które mam na mysli nie znalazłbym odpowiedzi na ten problem to prawdopodobnie nie znalazłbym już jej nigdzie.. Z psami gorzej..nie bardzo znam bazę danych z literaturą dotyczącą tego zagadnienia ale myśle sobie, że jeśli zwracałaś się z tym pytaniem do akademii weterynaryjnych w Polsce i zagranicą i nie dostałaś odpowiedzi to pytanie to chyba trudno będzie w ogóle ją uzyskać gdziekolwiek. Moge zajrzeć do ludzkiej biochemi i wszystkiego innego co jest z tym związane ale nie jestem przekonany czy te informacje można przetransformować na organizm psa. Moje zainterowanie żywieniem nie jest znowu aż takie głębokie :cheerful: Dla mnie kwintesencja problemu to po prostu jak we właściwy sposób mam żywic swoje psy :cheerful::cheerful::cheerful: Cytat: Napisane przez Olga embe :hug::wave:A Ty dajesz jajka psom? Bardzo rzadko... Ramzes w swoim życiu zjadł może 5... Nasza staruszka westie (11,5) była w tym względzie bardziej "rozpieszczana", ale żadnych skutków toksycznych nie zaobserwowałem. A propos jajek: Wiele lat temu byliśmy z przyczepą campingową na wakacjach w Kotlinie Jeleniogórskiej. Naszej małej westie kupowaliśmy tam do jedzenia m. in. indiański pemikan = suszone pasemka wołowiny. Po powrocie - a było to upalne lato - w domu "obślizgła" nam jakaś szynka, nawet zalęgły w niej się robaki much. Żona tę szykę wyszorowała i postanowiła zachować ją dla psów... Pewnego wieczoru wróciłem skądś tam do domu i patrzę: Na patelni piękna jajecznica, pachnąca tłuszczem i "mięsnym" wkładem!!! Zacząłem ją wcinać w tajemnicy i z wielkigo głodu, który mnie nagle opanował! Na to wpadła moja żona o oświadczyła mi, że zjadłem to, co ona dla psów usmażyła - z suszoną wołowiną niewiadomego pochodzenia i nadpsutą szynką!!!:misspeak::laughing::laughing::laughing::rotfl:Smaczne było!!!:detective: Cytat: Napisane przez embe Bardzo rzadko... Ramzes w swoim życiu zjadł może 5... Nasza staruszka westie (11,5) była w tym względzie bardziej "rozpieszczana", ale żadnych skutków toksycznych nie zaobserwowałem. A propos jajek: Wiele lat temu byliśmy z przyczepą campingową na wakacjach w Kotlinie Jeleniogórskiej. Naszej małej westie kupowaliśmy tam do jedzenia m. in. indiański pemikan = suszone pasemka wołowiny. Po powrocie - a było to upalne lato - w domu "obślizgła" nam jakaś szynka, nawet zalęgły w niej się robaki much. Żona tę szykę wyszorowała i postanowiła zachować ją dla psów... Pewnego wieczoru wróciłem skądś tam do domu i patrzę: Na patelni piękna jajecznica, pachnąca tłuszczem i "mięsnym" wkładem!!! Zacząłem ją wcinać w tajemnicy i z wielkigo głodu, który mnie nagle opanował! Na to wpadła moja żona o oświadczyła mi, że zjadłem to, co ona dla psów usmażyła - z suszoną wołowiną niewiadomego pochodzenia i nadpsutą szynką!!!:misspeak::laughing::laughing::laughing::rotfl:Smaczne było!!!:detective: I tak oto pozbawiłeś psy posiłku :laughing: Cytat: Napisane przez Fausto1 Moge zajrzeć do ludzkiej biochemi i wszystkiego innego co jest z tym związane ale nie jestem przekonany czy te informacje można przetransformować na organizm psa. Fausto - będę wdzięczna, jeżeli pomożesz mi cokolwiek ustalić na temat przyswajalności cynku i biotyny. Nikt, nic nie wie, a problemów z tym związanych sporo. Weterynarze "macają" problem i nie wiedzą w którą stronę się zwrócić. Może podpowiedź z biochemii ludzkiej coś by pomogła, chociaż wiadomo byłoby w którą stronę przypuszczalnie powinno się patrzeć. embe - rewelacyjne hihihihi Ja daję okresowo, spore ilości ale co jakiś czas. Nie każdy pies u mnie je lubi, a najbardziej kocha jaja buldog ale strasznie nam powietrze po nich psuje:duck: A, że ja jestem zwolennikiem naturalnej szkoły karmienia to dokładnie wiem co i kiedy daję, więc mogę sobie zaplanować co nie co :) Kiedyś za czasów gdy miałam duże akwarium i moje rybki, kupowałam im żywe robaki rureczniki. A, że robaki trzeba było jakoś nakładać ze słoika, nakładałam je do tego celu wydzielonym widelcem. Owy widelec wylądował w zlewie a ja po jakim czasie stwierdziłam, że jednak mało jedzenia dałam rybom i udałam się do zlewu. Patrzę, widelca nie ma a mój szanowny małżonek wcina nim jakieś jedzenie. Taki mnie atak śmiechawy napadł, gdy to zobaczyłam no i gdy zobaczyłam minę mojego męża, jak zapytałam dlaczego zaanektował widelec po robakach. Od tej pory sztućce tylko bezpośrednio zmywarki używamy, bo mamy hasło "...uwaga na robaki..." Rybek już nie mam, robaków też ale odezwa została :lol: Nadmienię, że mąż po posiłku z dodatkiem zdrów jak przysłowiowa ryba :cheerful: A z rożnych karm, jakie sobie oglądam i o nich czytam to podoba mi się CIBAU dla psów aktywnych. Ma fajny skład. Olga to jeszcze ja mam male pytanko moje psy są na naturalnym ( wlaśnie oblizują się po żółtkach) gotuje im i bazuje na miesię wołowym spotkaląm się jednak z opiniami różnych hodowców że jeszcze lepszym mięsem dla psów lepiej niby przyswajalnym jest konina czy wiadomo coś na ten temat bo ja nigdy się w to nie wgłębiałam u nas naszczęście nie ma rzeźni gdzie można dostać by koninę ale bardzo mnie to ciekawi dlaczego tak jest i czy wogóle wiadomo coś na temat jakie mięso najlepiej nadaje się do karmienia naturalnego:melodramatic: aha i jeszcze jedno teraz dostają ryż ale też gdzieś tam wyczytaląm że na zimę można spokojnie wprowadzić dwa trzy razy w tygodniu dorosłym psom makaron z tego względu że zawiera więcej węglowodanów i psy czują się nasycone Alvaro - konina ma wyższą zawartośc białka i niższą tłuszczu od wołowiny. Ja jej nie podaję, bo sama mam konie i to dla mnie nie do przejścia emocjonalnie. Makaron psom daję i to jak najbardziej. Kupuję "psi" taki beżowy bo zazwyczaj jest z dodatkiem otrębów. Co prawda makaron może rozluźniać stolce i jest taki troszkę maziowaty ale ja go lubię zwłaszcza w okresie zimowym. Dobre źródło węglowodanów, ciepłe, zapełniające i pożywne, ale nie każdemu psu służy - moim tak. U mnie psy z mięs dostają wołowe, drobiowe a czasami wieprzowe. Z wypełniaczy ryż, makaron, kaszę gryczaną, jęczmienną i śrutę pszenną gotowaną. No i wszystkie możliwe warzywa: kalafiora, brokuła, marchew, pietruszkę, seler, fasolkę szparagową, małe ilości cebuli i liści kapusty, buraki, kukurydzę, szpinak, liście botwiny, kalarepkę itd. Daję dodatek otrębów, płatków owsianych, siemienia lnianego, oleju, a nawet i to często w zimie dodatek słoniny. Nie daję tylko kartofli, grzybów i papryki a z owoców winogron i rodzynek bo są po nich bardzo silne zatrucia (naczytałam się w MW) Kiedyś napisałam Tym razem trochę o jedzeniu zobacz będziesz miała zestawienie tłuszczu i białka w określonych pokarmach, czasami się przydaje. U mnie nigdy psy tak dobrze nie wyglądają jak w okresach gdy gotuję. Jeszcze żadna sucha karma nie była w stanie otrzymać mi psów w takiej okrywie włosowej, stanie skóry, czystości uszu itd jak jedzonko domowe. Ale latem mam problemy z fermentacja wielkiego garnka - cóż dużo psów, duży garnek vel kociołek :) z tego samego względu nie dawalabym koniny :misspeak: dziękuje bardzo za odpowiedź dzisiaj kuchnia włoska makaron:rotfl: ja tam nie wiem jakie ma wartości odżywcze konina, lecz z całą pewnością jest najbardziej pożądanym pożywieniem dla Crossa - jak poda mu się koninę to mało miski nie rozwali - a inne mięsa i karmy szerokim łukiem omija - konina to jedyne pożywieni które lubi....:lookaround: zresztą wet mi poradził żeby koninę dodawać do suchej... Cytat: Napisane przez Olga Fausto - będę wdzięczna, jeżeli pomożesz mi cokolwiek ustalić na temat przyswajalności cynku i biotyny. Nikt, nic nie wie, a problemów z tym związanych sporo. Weterynarze "macają" problem i nie wiedzą w którą stronę się zwrócić. Może podpowiedź z biochemii ludzkiej coś by pomogła, chociaż wiadomo byłoby w którą stronę przypuszczalnie powinno się patrzeć. embe - rewelacyjne hihihihi Ja daję okresowo, spore ilości ale co jakiś czas. Nie każdy pies u mnie je lubi, a najbardziej kocha jaja buldog ale strasznie nam powietrze po nich psuje:duck: A, że ja jestem zwolennikiem naturalnej szkoły karmienia to dokładnie wiem co i kiedy daję, więc mogę sobie zaplanować co nie co :) Kiedyś za czasów gdy miałam duże akwarium i moje rybki, kupowałam im żywe robaki rureczniki. A, że robaki trzeba było jakoś nakładać ze słoika, nakładałam je do tego celu wydzielonym widelcem. Owy widelec wylądował w zlewie a ja po jakim czasie stwierdziłam, że jednak mało jedzenia dałam rybom i udałam się do zlewu. Patrzę, widelca nie ma a mój szanowny małżonek wcina nim jakieś jedzenie. Taki mnie atak śmiechawy napadł, gdy to zobaczyłam no i gdy zobaczyłam minę mojego męża, jak zapytałam dlaczego zaanektował widelec po robakach. Od tej pory sztućce tylko bezpośrednio zmywarki używamy, bo mamy hasło "...uwaga na robaki..." Rybek już nie mam, robaków też ale odezwa została :lol: Nadmienię, że mąż po posiłku z dodatkiem zdrów jak przysłowiowa ryba :cheerful: A z rożnych karm, jakie sobie oglądam i o nich czytam to podoba mi się CIBAU dla psów aktywnych. Ma fajny skład. Olga, nie ma sprawy tylko daj mi kilka dni bo mam taki nawał zajęć i urwanie głowy, że nie mam kiedy do forum siąść... Fausto - dziękuję za chęć pomocy :) Kiedy będziesz miał czas, to będzie OK. Mi się już nie pali, problem trwa około roku i się falami bardzo nasila więc kilka dni nie robi nam już różnicy. Cytat: Napisane przez Olga Fausto - dziękuję za chęć pomocy :) Kiedy będziesz miał czas, to będzie OK. Mi się już nie pali, problem trwa około roku i się falami bardzo nasila więc kilka dni nie robi nam już różnicy. Z tego co piszesz, to rzeczywiście wygląda to na jakiś niewąski problem, napiszesz coś więcej? Może na priva jeśli wolisz..? Może uda się coś pomóc... Przepraszam za chwilowe z offowanie Waszego tematu Przepraszam za chwilowe z offowanie Waszego tematu sprawą przyswajania cynku i biotyny. Cytat: Napisane przez Fausto1 Z tego co piszesz, to rzeczywiście wygląda to na jakiś niewąski problem, napiszesz coś więcej? Może na priva jeśli wolisz..? Może uda się coś pomóc... Sprawa nieprzyswajanie dotyczy co prawda konia ale w końcu też czworonożny. Objawia się minimalnym wzrostem rogu kopytowego, co doprowadza okresowo do macania czyli bolesności w chodzeniu a jeżeli wogóle przestanie narastać może doprowadzić do konieczności eutanazji. Dodatkowo co jakiś czas jako jedyny łapie grzybka skórnego jako efekt osłabienia funkcji skórnych, a teraz przypałętało się jakiś czas temu RAO (jest to przewlekłe i nawracające obturacyjne schorzenie płuc, które polega na stanie zapalnym pęcherzyków płucnych, a w konsekwencji osłabienia ścianek pęcherzyków dochodzi do rozedmy pęcherzykowej i tworzenia kawern w płucach, następuje powiększenie przestrzeni powietrznych bez możliwości przyswajania tlenu i destrukcji miąższu, powodując zamykanie małych dróg oddechowych i utratę elastyczności płuc. W jego przebiegu tworzą się często nieodwracalne zmiany w płucach) Miał robioną wielokrotnie bardzo silną antybiotykoterapię jako osłonę dla sterydów, teraz jest na sterydach, środkach rozszerzających pęcherzyki płucne, miał robioną wielokrotnie krew i posiewy wydzieliny płucnej podczas endoskopowych badań płuc. Jest bardzo silnie suplementowany biotyną, cynkiem ale wydala bez przyswajania, nic to nie daje. Zjadł tyle odżywek i leków, że na wielką stajnie by starczyło. Prawdopodobnie RAO stało się konsekwencją osłabienia organizmu a nie można zmusić go do przyswajania i mamy koło zamknięte no i kopyta prawie nie rosną i tak w koło. Koń musi chodzić po dworze aby nie stał w stajni, a jak chodzi za dużo po dworze, to kuleje bo kopyta ma bardzo marne, a jak stoi to ma silne duszności bo powinien chodzić aby wspomagać płuca itd. straszne ja dawaląm swoim też bitynę szczególnie starej klaczy która znowóż nie miala piętek .. byla kuta korekcyjnie i to pomagało jej w życiu codziennym olga a kontaktowałaś się może z doktore Grunwaldem z Poznania dla mnie to fenomen jeśli chodzi o konie mi 8 lekarzy chciało konia zbistrować bo nikt dokładnie nie wiedzial co się dzieje koń nie kulał jeden mówil fajka jeszcze inny co innego a dwóch otwarcie powiedzialo że nie wie co to wezwałam wyżej wymienionego który bez zdjęcia rozponał stan zapalny okostnej zapóźno już było aby nie dał on efektów wybudował się nakostniaczek listewkowy naszczęście nie uciska na żadne ścięgno.......... od tego momętu mam awersje jeśli chodzi o weta do konia , a może byście mu zaklądali takie całe kalosze jak są w niemczech do chodzenia po kamieniach choć nie wiem czy to coś da ale na no zawsze można go w nich zostawić i dać do środka jakiś środek wspomagający leczenie zewnętrznie i tu nachodzi sare przysłowie : nie ma konia bez kopyt i dlatego straszne dla mnie jest w ilu stajniach konie pracujące są źle okute albo co gorsza bose Alvaro - dokładnie. My nie mieliśmy problemów u niego z kopytami jakiś szczególnych, pojawiły się one kilka lat temu. Konina oczywiście był okuwany korekcyjne bo niejaki Ciołek kowal pozbawił go całych piętek. Odbudowywanie trwało kilka lat i tak nie wróciło do stanu poprzedniego. Potem jak mówiłam kłucie korekcyjne i wspomaganie suplementami, kopyta coraz wolniej rosły, aż wreszcie nie można było kłuć, bo nie było w co przybijać lub podkowa odpadała z kopytem. A koń na pastwisku więc podłoże twarde. Potem podkowy klejone, buty stajenne - wszystko przerobione. Kopyta zlewane są rożnymi specyfikami aby nic się nie wdało bo jak się wda to koniec świata. Całe lato, jesień i wiosną stoi na pastwisku. Dostaje Hoof Power na zmianę z Biotyną w płynie. Kopyta troszkę lepiej po Hoof Powerze ale to kropla w morzu. Kowal przychodzi, patrzy i nawet tarnikiem boi się dotknąć, bo kopyto tryska krwią. Wszystko co powinno jest ukrwione, ale martwego rogu prawie nie ma. RTG kopyt robione, struktura i stan wewnętrznej puszki, kości i ścięgien ok. Problem tkwi w szybkości wzrostu kopyta i jego suchej, kruchej i nieelastycznej strukturze. A na to wszystko powinna pomóc biotyna i cynk no ale nie pomaga, nasz angliczek nie przyswaja. Wielu wetów w Wawy i okolic rozkłada ręce. Znam ich wszystkich od lat, bo przy koniach jestem przeszło 25 lat i zawsze mi konie leczyli o ile były jakieś problemy, a tu ręce rozkładają bo nikt nie wie co za wchłanianie biotyny i cynku odpowiada. A teraz jeszcze RAO, gdzie duszności powodują chudnięcie. A i przez cały czas dostaje kaloryczne musli, odrobaczany co 3 miesiące i suplementowany. Więc coś trzeba z tą biotyną i cynkiem zrobić. Sprowadzałam rożne preparaty szukając rożnych frakcji i tak zmian nie było. Ech .... Już Wam nie ględzę - sorry! :misspeak: Alvaro i jak "kuchnia włoska" ? Smakowała? makaronik mniam mniam:stirthepot: no fullbluty wogóle trudne w utrzymaniu a ja jeszczę od siebie mogę wam polecić tylko otręby przenne z owsem gniecionym i lnem żeby niedaczek całkiem z resztek masy nie zjechał u mnie to byl sposób sprawdzony na wszystki tadki niejadki i chudeusze nawet całkowicie daszkowate zady wydawal się byż lepsze Egerssman wysiadał:cheerful::wave: aha jeszcze jedno do Olgi czytałą ostatnio ciekawą książkę wsumie dla kowali a chodzilo o problem co sprawia, że kopyta naszych pociech stają się ląmliwe kruche strzalki gniją itp itd. autor daje jedną radę bardzo prostą aby rozkuć konie na zime ( nie piszę o kniach sportowych) a na padoku wysypać kamienie grudy skały zrobić górki i tym podobne podobno taki powrót do natur sprawia że kopyta ścierają się prawidlowo odzyskują elastyczność i taka terapia niby sprawia że mimo późniejszego kucia ( oczywiście nie na gorąco) przez rok nie ma problemów a dziekcie i smarowidłą razem z pędzlem można wyrzucić do kąta strasznie mnie to zaintrygowało choć najpierw wydało mi się szalenie drastyczne w dzisiejszych czasach hmmm.... bardzo ciekawe. Moje konie od zawsze stacjonowały ze mną w stajniach gdzie były hale. Więc większość roku spędzały na treningach halowych, a w teren do lasu to tylko na spacerp. One wszystkie ujeżdżenie swojego czasu chodziły więc terenów jako takich nie było ani padoków. Gdy przeprowadziłam się na wieś kilka lat temu to chłopaki wyszły na padoki i powróciły do natury. O ile innym to nie zaszkodziło o tyle anglikowi tak. Przestałam konie derkować jakieś 7 lat temu, rozkułam ale ten bidul ani w podkowach ani bez nie ma dobrych kopyt. Może i nie mamy kamieni ale trawę, wodę i drzewa na pastwisku tak. Dzielnie całe dnie są na padoku od wczesnych godzin rannych do wieczora i na noc wracają do stajni. Powróciły na łono natury tak, że nawet nie mam czasu jeździć i się wałkonią na pastwiskach hihihihi Ale na kopyta to nie pomogło :) Spróbuję jeszcze z meszem tak jak piszesz - dzięki :) ujeżdżenie marzenie dla mnie:misspeak: trenerów w moim okręgu na palcach zliczyća mój wzorzec Małgorzata Hansen zawsze starałam się stosować do jej rad mimo, tego że trenowałam skoki ale nie zamęczajmy już leonomaniaków bo ja bym mogła tak godzinami Cytat: Napisane przez Olga Przepraszam za chwilowe z offowanie Waszego tematu sprawą przyswajania cynku i biotyny. Sprawa nieprzyswajanie dotyczy co prawda konia ale w końcu też czworonożny. Objawia się minimalnym wzrostem rogu kopytowego, co doprowadza okresowo do macania czyli bolesności w chodzeniu a jeżeli wogóle przestanie narastać może doprowadzić do konieczności eutanazji. Dodatkowo co jakiś czas jako jedyny łapie grzybka skórnego jako efekt osłabienia funkcji skórnych, a teraz przypałętało się jakiś czas temu RAO (jest to przewlekłe i nawracające obturacyjne schorzenie płuc, które polega na stanie zapalnym pęcherzyków płucnych, a w konsekwencji osłabienia ścianek pęcherzyków dochodzi do rozedmy pęcherzykowej i tworzenia kawern w płucach, następuje powiększenie przestrzeni powietrznych bez możliwości przyswajania tlenu i destrukcji miąższu, powodując zamykanie małych dróg oddechowych i utratę elastyczności płuc. W jego przebiegu tworzą się często nieodwracalne zmiany w płucach) Miał robioną wielokrotnie bardzo silną antybiotykoterapię jako osłonę dla sterydów, teraz jest na sterydach, środkach rozszerzających pęcherzyki płucne, miał robioną wielokrotnie krew i posiewy wydzieliny płucnej podczas endoskopowych badań płuc. Jest bardzo silnie suplementowany biotyną, cynkiem ale wydala bez przyswajania, nic to nie daje. Zjadł tyle odżywek i leków, że na wielką stajnie by starczyło. Prawdopodobnie RAO stało się konsekwencją osłabienia organizmu a nie można zmusić go do przyswajania i mamy koło zamknięte no i kopyta prawie nie rosną i tak w koło. Koń musi chodzić po dworze aby nie stał w stajni, a jak chodzi za dużo po dworze, to kuleje bo kopyta ma bardzo marne, a jak stoi to ma silne duszności bo powinien chodzić aby wspomagać płuca itd. Olga, mam szereg pytań (niektóre pewnie dość elementarne bo koń to dla mnie zupełnie nieznane zwierze) dotyczących tej sytuacji ale, które wydaje mi się, że powinny paść. Tylko bedę mógł je napisać dopiero jutro w nocy bo jestem w pracy a wracam dopiero jutro wieczorem. Czy mam pisać tutaj czy na priva? Już mój ostatni post offujący - sorry za zmianę tamtu. Nie chcę zapychać Wam tego tematu biotyną i cynkiem, może więc tu Przyswajanie biotyny i cynku - jak zwiększyć?, bo każde info może się komuś przydać w przyszłości a wielbicieli koni jest troszkę. Olga: A tak w ogóle - to jesteś genialna! Podziwiam Twoją wiedzę i chęć pomocy, wynikającą z Twojej wiedzy "zawodowej" i życzliwości...:applause::detective: Embe - strasznie dziękuję :hug::hug::hug: jestem więcej niż zawstydzona. Bardzo dziękuję za tak miłe słowa, jest mi bardzo ale to bardzo przyjemnie! Pozdrawiam :) :) :) Sluchajcie a moze trzeba poszukac nie tego co wspomaga ale tego co moze blokowac wchlanianie, tych pozadanych skladnikow tak jak jest np.u ludzi z surowymi platkami owsianymi , ktore blokuja wchlanianie wapnia. Moze ten kon dostaje cos takiego do jedzenia lub jakies inne leki , ktore mu to wchlanianie biotyny i cynku blokuja. Moze on ma uszkodzone czyms kosmki jelitowe i stad blokada. Cytat: Napisane przez Archisia Sluchajcie a moze trzeba poszukac nie tego co wspomaga ale tego co moze blokowac wchlanianie, tych pozadanych skladnikow tak jak jest np.u ludzi z surowymi platkami owsianymi , ktore blokuja wchlanianie wapnia. Moze ten kon dostaje cos takiego do jedzenia lub jakies inne leki , ktore mu to wchlanianie biotyny i cynku blokuja. Moze on ma uszkodzone czyms kosmki jelitowe i stad blokada. Dokładnie, to po pierwsze. Po drugie czy to są na pewno zaburzenia wchłaniania? Czy nie są to zaburzenia transprtowania lub wbudowywania? Po trzecie jeśli to są rzeczywiście zaburzenia wchłaniania to czy koń był spulementowany parenteralnie? Jeśli nie to jakie były przeciwskazania? Jeśli tak, to jaki był tego efekt? Po czwarte czy koń miał robiony proteinogram i jak wyglądają poszczególne frakcje, zwłaszcza albuminy? Po piąte czy z całą pewnością zostały wykluczone wszystkie inne jednostki chorobowe dotyczące koni mogące dawać identyczne objawy ze strony kopyt? To są pytania "wstępnej fazy" dotyczące tego problemu.. Mam pytanie, czy próbowaliście karmy ANF? :idea-new: Czy warta jest swojej ceny? Podobno jest świetna pod względem zawartości chondroityny i glukozaminy. Obecnie karmię Amiga Royalem Puppy, bo z Acaną wybrzydzał :bone: Sil mój Zefir jako szczenie był na ANF. też mnie skład zachwycił ale nie rósł na tym dobrze.. tylko ze ja wtedy tego nie widziałam. Bardzo szybko był wysoki, ale jego łapy są dalekie od ideału. Aha, dzięki arima za rozwianie wątpliwości :hug: To może zostanę przy Royalu póki, co :) Amiguś waży teraz 39 kg, ale chyba na siłę nie ma, co go popędzać w rozwoju. Chyba lepiej by ważył mniej niż więcej? Bo jak patrzę na tą tabelkę z Cavis Leonis to mnie przeraża waga leona :awesome: W porównaniu do ich psiaków, mój to anorektyk :fight: A ktoś z forumowiczów karmi leony BARFem? :scratchchin: na początku przez pierwsze dwa tygodnie karmiłam suchą teraz wszystkim gotuje:melodramatic: i z tego jestem bardziej zadowolona Ja - z moich doświadczeń - jakoś ma zaufanie do ARIONa. Ale tu jeszcze jest genetyka: Ramzes ma wszystkich przodków prosto- i grubołapych:scratchchin::detective: Ja karmie BARFEM Gale i sobie chwale ,ale radzilabym Ci poczekac az Amigo sie rozwinie do konca-Gala jest na BARFie odkad skonczyla 18 miesiecy,duzo ludzi karmi tym sposobem od szczeniaka ale ja mam watpliwosci co do okresu wzrostu ,co prawda Gala ma bardzo dobre wyniki krwi na tej diecie,poprawilo jej sie futro i masa-z tymze Gala od malego jest wybredna jak krolewna i nawet nad koscmi sie modli ,na suchym to by jej widac nie bylo bo nie ruszy wogole:melodramatic:..Reszta moich psow jest za lapczywa na ten sposob zywienia ,musialabym mielic im kosci a to sie juz mija z idea BARF podobno:duh:. Zostan na razie przy Royalu -jak mu sie nudzi ,zmien na acane -moze znowu mu posmakuje ..Ja swoim zmieniam karmy co jakis czas bo sie nimi nudza,potem wracam do acany Sil zobacz do galerii Arnolda- na wystawie w Inowrocławiu miał równo 6 miesięcy, wydawało mi się że karzełek z niego wyrośnie... A jednak teraz do mikrych leonków nie należy:cheerful: Czym wolniej tym lepiej, a ile ma urosnąć to itak urośnie. najdziwniejsze jest to że po operacji Arona lekarze kazali mu gotować bazując na czerwonym mięsie a tu też przecież o rozwój kości chodzi. u mnie karme jedzą czasmi dla poprawienia apetytu i jadły już chyba wszystkie lepsze z czego najlepiej wcinają pro plan na royalu dla owczarków od małego byl Aron i jak widać ani mu na kości nie poszlo ani na futro w sumie to nie wiem na co:shhh: Aa i Arnold był do 7 miesiąca na Orjenie. Zadnych problemów związanych z wzrostem nigdy nie miał, lapska idealne. |
Menu
|